wtorek, 25 września 2012

H1N1 DRUGIE OBLICZE

Europejska Agencja Leków (EMA) zaleciła ograniczenie stosowania u dzieci i młodzieży szczepionki Pandemrix przeciw grypie H1N1.


Szczepionka przeciw H1N1 może powodować narkolepsję
 

 EMA z siedzibą w Londynie ogłosiła, że szczepionka może być stosowana tylko przez te osoby poniżej 20. roku życia, które nie przyjmowały trójwartościowych szczepionek przeciw grypie sezonowej. W przeciwnym razie Pandemrix może w rzadkich przypadkach powodować narkolepsję. Choroba wiąże się z nieoczekiwanym zapadaniem w sen oraz nadmierną sennością w ciągu dnia. EMA podkreśliła jednak, że ogólny bilans stosowania szczepionki, po rozważeniu korzyści i potencjalnego ryzyka, pozostaje pozytywny. Pandemrix był powszechnie używany podczas epidemii świńskiej grypy w latach 2009-2010. Jego producent, GlaxoSmithKline (GSK), odnotował do 6 lipca 2011 roku 335 przypadków narkolepsji na 31 mln dawek Pandemriksu, przyjętych przez mieszkańców 47 krajów. Dwie trzecie przypadków stwierdzono w Finlandii i Szwecji. Właśnie naukowcy z tych dwóch państw w sierpniu zeszłego roku po raz pierwszy zauważyli występowanie narkolepsji wśród dzieci, którym podano szczepionkę. Narkolepsja występuje u jednej osoby na 100 tysięcy w ciągu roku. W Finlandii i Szwecji na 100 tysięcy osób poniżej 20. roku życia zaszczepionych Pandemriksem zarejestrowano od 3 do 7 dodatkowych przypadków choroby. U dorosłych nie stwierdzono ryzyka narkolepsji. Według fińskiego Narodowego Instytutu Zdrowia i Opieki Społecznej, narkolepsja u dzieci przyjmujących Pandemrix była "najprawdopodobniej" skutkiem działania zarówno szczepionki, jak i innych czynników. Przedstawiciele GSK zapowiedzieli, że firma przeprowadzi dodatkowe badania dotyczące potencjalnego wpływu leku na narkolepsję. Szczepionki przeciw grypie H1N1 sprzedawało także kilka innych firm farmaceutycznych. 


dx sm
w Polskim Radiu

poniedziałek, 24 września 2012

Prawdziwi faceci w czerni



Zjawiają się znienacka u ludzi, którzy widzieli UFO, i dosadnie perswadują im, że nie warto o tym mówić. Straszą, dziwią, a niekiedy nawet przerażają. Ludzie, którzy mieli okazję ich spotkać, twierdzą, że faceci w czerni to nie fikcja, choć do dziś nikt nie wie, kim naprawdę są…
Prawdziwi faceci w czerni 


Men in Black – ludzie (czy jak kto woli „faceci”) w czerni pojawili się na arenie dziejów jakieś 60 lat temu, w okresie, gdy zjawisko „latających talerzy” zaczęło budzić ogromne zainteresowanie amerykańskiej opinii publicznej. Zastanawiano się, czy za obserwacjami UFO stoją pojazdy obcych czy geniusz radzieckich inżynierów. Z czasem zaczęto donosić również o spotkaniach z osobliwymi „agentami”, którzy starali się przekonywać ludzi, że publiczne mówienie o kosmitach może się źle skończyć.

Niestety, ludzie w czerni (w skrócie MIB) w niczym nie przypominali swoich filmowych odpowiedników, a ich sprawa wydawała się mieć „podwójne dno”. Stali się oni bohaterami zarówno totalnie absurdalnych, jak i całkiem interesujących relacji. Przykładowo, w maju 1975 r. ubrani na czarno blondyni zatrzymali na drodze meksykańskiego pilota, który jechał do telewizji, aby opowiedzieć o dokonanej kilkanaście dni wcześniej obserwacji UFO (wytropionego również przez radary lotniska w Mexico City). Mężczyzna został powiadomiony, że powinien trzymać język za zębami. Kilka tygodni później, przed spotkaniem z astronomem J. Allenem Hynekiem (zwanym „ojcem ufologii”), ktoś znowu próbował go zastraszyć. Tylko po co?


REKLAMA



dx - Trudno powiedzieć kim są MIB – mówi Onetowi Albert Rosales, amerykański ufolog i twórca bazy danych o bliskich spotkaniach trzeciego stopnia. – Myślę, że niektórzy z nich mogli być werbowanymi przez rząd lub prywatne instytucje osobami, których zadaniem było wejście w kontakt ze świadkami [obserwacji UFO] lub nachodzenie ich w celu wyłudzenia potencjalnych dowodów, na przykład zdjęć.

Skąd się wzięli ludzie w czerni?

Najsłynniejsza swego czasu sprawa nękania przez ludzi w czerni dotyczyła Alberta K. Bendera (1921-2002) – amerykańskiego lotnika i wydawcy pisma "Space Review", w którym publikowane były najnowsze doniesienia o obserwacjach UFO. W 1953 r. Bender ogłosił na jego łamach, że udało mu się definitywnie rozwiązać zagadkę latających talerzy, jednak niedługo potem w bardzo dziwnych okolicznościach zwinął działalność i zniknął. Jak potem przyznał, zagadkowi „agenci w czerni” zmienili jego życie w piekło.

Współpracujący z nim pisarz Gray Barker (1925-1984) starał się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat. Jak ustalił, MIB mieli wymusić na Benderze rezygnację z dalszego zajmowania się UFO. Wkrótce, w niezbyt ambitnej książce pt. „Ci, którzy wiedzieli za dużo o latających spodkach” Barker nakreślił podstawy legendy o ludziach w czerni. Powoli na jaw zaczęły wychodzić także inne dziwne incydenty.

Kolekcjonerem relacji o spotkaniach z MIB był John A. Keel (1930-2009) – amerykański pisarz i dziennikarz zajmujący się zjawiskami z pogranicza. Z zebranego materiału wynika, że były to przypadki bardzo barwne i zróżnicowane. Świadkowie twierdzili, że ludzi w czerni wyróżniał nie tylko strój. Zwykle wyglądali oni jak Azjaci lub południowcy, mówili z silnym akcentem lub zachowywali się tak dziwnie, iż niektórzy wątpili w ich ziemskie pochodzenie.

Ukryć prawdę o UFO

Faceci w czerni najbardziej interesowali się ludźmi, którzy twierdzili, że spotkali UFO lub jego pasażerów. Przekonał się o tym Jim Templeton – strażak z brytyjskiego Carlisle i autor słynnej fotografii „astronauty z Burgh Marsh”. Wiosną 1964 r., podczas niedzielnego wypadu za miasto, Templeton wykonał zdjęcie, na którym obok jego kilkuletniej córki widnieje postać przypominająca kosmonautę lub człowieka w kombinezonie ochronnym. Mężczyznę odwiedzili niebawem dwaj agenci przedstawiający się jako „Numer 9” i „Numer 11”, którzy kazali mu jechać do miejsca, gdzie powstała fotografia.

Rok później spotkanie z MIB zaliczył teksański policjant Robert Goode, który wraz z kolegą, Williamem McCoyem, natknął się w czasie patrolu na UFO w formie świetlistego prostokąta. Wkrótce w biurze miejscowego szeryfa zjawili się dwaj niezidentyfikowani funkcjonariusze. Gdy znaleźli Goode’a okazało się, że skądś znają cały przebieg incydentu. Ostrzegli go również, że w przypadku kolejnego spotkania z niezidentyfikowanym obiektem powinien trzymać język za zębami, a w razie potrzeby… współpracować z jego pasażerami.

czwartek, 20 września 2012

INNE SPOJRZENIE- Nazistowski „Chronos” – najbardziej tajemniczy projekt w dziejach ludzkości.

„Chronos” 

Na temat futurystycznego uzbrojenia, tajnych baz, fortyfikacji i spektakularnych planów związanych ze sposobem, w jaki Hitler i III Rzesza mieli ostatecznie zawładnąć światem krążą legendy. Niektóre z nich wywołują uśmiech na twarzach historyków. Ale nie brakuje też źródeł oraz poważnych publikacji historycznych poświęconych nazistowskiej myśli inżynieryjnej, która stopniowo przekształcana była w konkretne projekty. Niektóre z ówczesnych konceptów, nawet z perspektywy XXI w. mogą budzić niedowierzanie – tym bardziej, że wiele z nich doczekało się nawet prototypów.

Już po zakończeniu II wojny światowej agencje wywiadowcze wielu państw próbowały dotrzeć do nazistowskich projektów, które w wielu przypadkach oparte były na pochodzących nawet z czasów starożytności wizjach, a których autorstwo przypisywane jest czasami przedstawicielom obcych cywilizacji. Wśród projektów nad którymi pracowali nazistowscy naukowcy znajdują się m.in. napędy antygrawitacyjne, statki kosmiczne umożliwiające podróże na Księżyc, podziemne bazy i stacje kosmiczne.



Kierunek: Nowa Szwabia

Aurą największej tajemnicy owiany był nazistowski program o nazwie „Chronos”. W jego ramach rozpoczęto konstruowanie pojazdów, które miały dać nazistom przewagę nad siłami koalicji antyhitlerowskiej.

Oczkiem w głowie nazistowskich inżynierów stały się pojazdy o napędzie antygrawitacyjnym, a zaawansowane prace nad nieznaną dotąd światu technologią miały trwać także pośród nieprzyjaznych lądów Antarktydy – wedle niektórych teorii miała tam także powstać baza dla ultranowoczesnych pojazdów będących owocem pracy nazistowskich techników. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, pod patronatem samego Hermanna Goeringa, w kierunku Antarktydy wyruszyła ekspedycja naukowa. Członkowie załogi okrętu „Schwabenland” znaleźli się u wybrzeży Antarktydy w styczniu 1939 r.






Ląd do którego zawinęli członkowie ekspedycji badawczej znany był jako Ziemia Królowej Maud, a prawa do niego do dziś uzurpuje sobie Norwegia. Wkrótce po dotarciu nazistów do tego obszaru i zaznaczeniu swojej obecności poprzez ustawienie licznych flag i znaków podkreślających przynależność tych terenów do III Rzeszy, nazwa terytorium została zmieniona z Ziemi Królowej Maud na Nową Szwabię.

To właśnie ten teren jest do dziś przedmiotem badań historyków oraz poszukiwań zapaleńców. Panujące tam warunki, ze względu na niedostępność, wydawały się idealne do rozwijania wizji nazistowskich planistów. Wielu komentatorów uważa, że pojawiające się wówczas informacje, jakoby głównym celem III Rzeszy było jedynie poszerzanie wiedzy na temat rozległych obszarów rozciągających się wokół bieguna południowego, stanowiły jedynie przykrywkę dla prawdziwych zamiarów ludzi Hitlera.


Technologia, która wpłynąć miała na losy świata

W ramach projektu „Chronos”, który miał być rozwijany przez nazistowskich specjalistów w różnych zakątkach świata (w tym w Górach Sowich), powstała cała flota niezwykłych pojazdów, które przez lata wzbudzały trwogę wśród żołnierzy sił alianckich. Budowa i zachowanie większości tych obiektów do złudzenia przypomina pojawiające się regularnie opisy Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, które zwykle utożsamiane są z pojazdami należącymi rzekomo do przedstawicieli obcych cywilizacji.

Trudno się zresztą temu dziwić. Wszystkie machiny, które „powołano do życia” zgodnie z ówczesnymi zamierzeniami, o „lata świetlne” wyprzedzały eksploatowane wówczas powszechnie systemy militarne. Innowacyjność konstrukcji powstałych zgodnie z założeniami projektu „Chronos” polegała na tym, że miały wykorzystywać one napędy antygrawitacyjne. Pierwszy z nich – Vril 1 powstał jeszcze w latach 20-tych ubiegłego wieku, a kolejna dekada przyniosła pierwszy eksperymentalny lot (podczas próby wykorzystano pojazd znany jako Vril 2 lub RFZ 2, którego średnica sięgała 20 metrów).



Prawdziwą rewelacją były jednak statki z serii Haunebu, które miały wejść nawet do seryjnej produkcji. Wśród tych pojazdów znajdował się m.in. wehikuł znany pod nazwą Haunebu III, którego możliwości także dziś muszą budzić respekt. Wg dokumentów projektowych, ów wojskowy statek latający mógł zabrać na swój pokład 32 osoby i poruszać się z prędkością sięgającą 12 tysięcy kilometrów na godzinę.

Istnieją źródła, które sugerują, że Haunebu III wykonał aż 19 lotów. Ale tym pojazdem, który trafić miał do produkcji seryjnej był Haunebu II – 30-metrowy wehikuł wyposażony w cztery napędy elektrograwitacyjne, który mógł się poruszać z prędkością nawet 6 tysięcy kilometrów na godzinę.



pojazdy nie tylko miały wygląd latających spodków łączonych dziś ze zjawiskiem UFO o charakterze pozaziemskim, ale w trakcie lotu emitowały też typowe sygnały świetlne. Nie brakuje sugestii, że widywane regularnie podczas II wojny światowej Niezidentyfikowane Obiekty Latające, które miały postać świetlistej kuli, stanowiły w istocie owoc pracy nazistowskich inżynierów. Efekt ukazujących się z uderzającą regularnością świetlistych obiektów, które wówczas rejestrowano na całym świecie, z czasem zaczęto określać mianem „Foo Fighters”.

We wrześniu 1941 r. z pokładu polskiego statku pasażerskiego SS „Pułaski” zauważono świetliste obiekty przemieszczające się w trudnej do określenia odległości. Z relacji świadków wynikało, że emitowały one zielone światło, a ich rozmiar stanowił połowę wielkości widocznej wówczas ze statku tarczy Księżyca.



samolotu bombowego Królewskich Sił Lotniczych dostrzegli rozwijający olbrzymią prędkość obiekt, który miał kształt walca z wieloma wypustkami w środku. Zdaniem lotników przemieszczał się on z prędkością nawet kilku tysięcy kilometrów na godzinę. W sierpniu 1944 r. brytyjscy piloci po raz kolejny byli świadkami zjawiska. Zbiór widzianych przez nich kul znalazł się tuż przed eskadrą samolotów.

Według pilotów, tym razem obiekty promieniowały niebieskim światłem i co chwilę wykonywały manewry przypominające momentami szyk przygotowujących się do ataku samolotów. Kolejne informacje na temat „Foo Fighters” były słyszalne w trakcie całej wojny. Co ciekawe, z czasem kule stawały się coraz uciążliwsze. Ich aktywność potwierdzali regularnie piloci reprezentujący różne narodowości. Można je było dostrzec m.in. w trakcie największych bitew powietrznych.


Tajemnica „Die Glocke”

Deliberując na temat programu „Chronos” nie można zapomnieć też o najbardziej tajemniczym urządzeniu skonstruowanym przez nazistów. Chodzi o „Die Glocke” – maszynę na temat której powstały już dziesiątki teorii. „Die Glocke” (z języka niemieckiego „Dzwon”) był obiektem, nad którym pracowali wyznaczeni przez Hitlera uczeni. Miał on kształt dzwonu i zawierał dwa pojemniki wypełnione substancją nazwaną Xerum 525, która przypominała rtęć. „Dzwon” miał ponad 2,7 m szerokości i wysokość sięgającą 4,5 metra. Według specjalistów, którzy zgłębiali tajemnicę dzieła nazistowskich badaczy, podczas realizacji projektu, w wyniku promieniowania emitowanego przez urządzenie, śmierć poniosło kilku naukowców.

Na trop „Die Glocke” wpadł polski dziennikarz Igor Witkowski. Publicysta, który w wielu artykułach i książkach porusza zagadnienia związane z II wojną światową, dotarł do tajemniczych archiwów, w których pojawiły się wzmianki o tajemniczym projekcie. Informacje na temat „Die Glocke”, które udało mu się zebrać zamieścił w książce pt.: „Prawda o Wunderwaffe”. Witkowski sprawił, że wkrótce zagadnieniem tym zaczęli się też interesować zagraniczni badacze, a temat nazistowskiego „Dzwonu” został spopularyzowany w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Sam Witkowski pojawił się też w programach realizowanych przez brytyjski Channel 4 i kanał Discovery.


Nad czym tak naprawdę pracowali nazistowscy inżynierowie i do czego miała służyć przygotowywana przez nich machina? To pytanie wywołuje wiele spekulacji, ale najczęściej powtarzana teoria, upowszechniana często przez organizacje badające zjawiska nadprzyrodzone, zakłada że „Dzwon” miał być prototypem maszyny służącej do… podróży w czasie. Sam Witkowski uważa, że obiekt przypominający ceramiczną pokrywę, w której znajdowały się pojemniki wypełnione wspomnianym Xerum 525, miał stanowić rozwiązanie służące do zapanowania nad siłą grawitacji.

O tym, że informacje na temat programu „Chronos”, w ramach którego rozwijano urządzenia antygrawitacyjne nie są tylko mrzonką, mogą świadczyć informacje na temat gigantycznych transportów rtęci, jakie nazistowskie okręty podwodne przewoziły w trackie II wojny światowej. Ten ciekły metal wykorzystywano jako paliwo do napędów antygrawitacyjnych. W 1944 udało się zatopić U-Boota, na którego pokładzie odnaleziono 33 tony rtęci. Wg istniejących raportów pierwiastek transportowany był z Niemiec na… Antarktydę.


Na tropie tajnych baz

To właśnie do znajdującej się rzekomo na Antarktydzie tajnej bazy trafić miały także elementy „Die Glocke” oraz licznych wehikułów, które udało się stworzyć nazistowskim inżynierom przed wojną oraz w jej trakcie. Tuż po przegraniu przez Niemców wojny, Antarktyda miała się stać również miejscem działań zbrojnych prowadzonych przez Amerykanów. Pod płaszczykiem badań naukowych, w rejon Nowej Szwabii zostały wysłane lotniskowce, okręty podwodne, samoloty oraz tysiące żołnierzy. Działania prowadzone przez Amerykanów w strefie polarnej do dziś owiane są jednak aurą tajemnicy, a jeden z dowódców tamtej akcji został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym.


Jak to się stało, że niemieccy inżynierowie na początku ubiegłego wieku pracowali już nad rozwiązaniami, które nawet teraz wydają się być ideami wyjętymi ze stronnic książek, które wyszły spod piór pisarzy science-fiction? Teorie próbujące wyjaśnić innowacyjność i futurystyczny charakter tworzonego przez nazistów rynsztunku mogą się wydawać irracjonalne, ale wiele źródeł wskazuje na to, że mają swoje korzenie w starożytnych pismach odkrytych w siedzibach prastarych cywilizacji. Ba! Ich autorstwo często przypisuje się inteligentnym umysłom pochodzenia pozaziemskiego. W tym kontekście przywoływane są często relacje z wypraw niemieckich ekspedycji, które na żądanie Hitlera przeczesywały najbardziej niedostępne zakątki Ziemi, aby odnaleźć legendarne woluminy mające skrywać sekretną wiedzę z zakresu różnych dziedzin nauki. Do miejsc szczególnie chętnie eksplorowanych przez nazistów należały Tybet i Bliski Wschód. Niemieccy uczeni zgłębiali także tajemnice znanych już wtedy pism – w centrum ich zainteresowania znajdowała się napisana w sanskrycie „Vimaanika Shastra”, w której znajdować się miały tajemnicze opisy będące prawdopodobnie instrukcjami budowy statków pozaziemskich.

Wszystkie te informacje wydają się jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. W archiwach, które należały kiedyś do nazistów znajduje się jeszcze wiele dokumentów, które do dnia dzisiejszego nie zostały odtajnione.

wtorek, 18 września 2012

GASNĄCE LATARNIE - FENOMEN SLI

Proponuję ciekawy artykuł poświęcony fenomenowi gasnących latarń. 

"Około pięć lat temu zorientowałem się, że gdy nocą przejeżdżam pod latarniami te gasną. Wydarza się to często i zdaje się, że dalej tak będzie. Przyprawia mnie to o dreszcze. Gdyby zdarzyło się to raz albo sporadycznie, to nie byłoby tematu, ale ma to miejsce raz czy dwa razy w tygodniu. Czy wiąże się to z elektroniką, czy też mam do czynienia z czymś bardziej tajemniczym?"

Zjawisko to jest znane jako street lamp interference (interferencja lampy ulicznej) SLI, i prawdopodobnie ma charakter psychiczny, co stało się od niedawna obiektem badań. Jak większość zjawisk tego rodzaju, informacje o nich pochodzą prawie wyłącznie z opowiadań, jakich wiele ja również otrzymuję od czytelników. Zwykle osoba, która doświadczyła tego zjawiska - zwana Sliderem - twierdzi, że światło zapaliło się, albo zgasło, kiedy przechodziła lub przejeżdżała pod latarnią. Oczywiście coś takiego może zdarzyć się przypadkowo, gdy latarnia jest uszkodzona (z pewnością czasami ci się to zdarza), ale slidersi twierdzą, że w ich przypadku występuje pewna prawidłowość. Chociaż nie zdarza się to w przypadku wszystkich latarni, to wspomniane zjawisko występuje wystarczająco często, aby ludzie ci stwierdzili, że dzieje się coś dziwnego.

Bardzo często slidersi twierdzą, że mają skłonności do wywierania dziwnego efektu na urządzenia elektroniczne. W listach, które otrzymują, twierdzą oni, że:
Urządzenia takie jak lampy czy telewizory włączają sie i wyłączają, mimo ze nie są dotykane.
Żarówki ciągle pękają, gdy slider chce je wkręcić lub wykręcić.
Samoistnie zmienia się głośność w telewizorach, radioodbiornikach i odtwarzaczach CD.
Zatrzymują się zegarki.
W obecności slidera samoistnie uruchamiają się zabawki elektroniczne.
Posiadane przez slidera karty kredytowe i inne karty elektroniczne uszkadzają się lub wyczyszczają.Przyczyny
Bez naukowych badań wszelkie próby wskazania przyczyn występowania SLI pozostają zwykłymi domysłami. Problem z takimi badaniami, podobnie jak w przypadku wielu form zjawisk psychicznych, polega na tym, że bardzo trudno odtworzyć je w laboratorium. Powstają one spontanicznie, bez świadomej intencji slidera. Rzeczywiście, slider poddany testowi zwykle nie potrafi wywołać pożądanego efektu. Racjonalne wyjaśnienie tego zjawiska, o ile jest ono prawdziwe, może wiązać się z elektronicznymi impulsami w mózgu. Wszystkie nasze myśli i ruchy są efektem wyprodukowanych w mózgu impulsów. Dotąd wiemy, że impulsy mózgowe oddziaływają na indywidualny organizm, ale jest możliwe, że mają one wpływ na to, co znajduje się poza nim, jak coś w rodzaju zdalnego sterowania. Wyniki badań przeprowadzonych w laboratorium Princeton Engineering Anomalies Research (PEAR) wskazują na to, ze podświadomość może oddziaływać na urządzenia elektroniczne. Badani byli w stanie oddziaływać losowo na komputer częściej niż gdyby chodziło o zwykły przypadek. Badania te, oraz badania prowadzone w innych laboratoriach na świecie, zaczęły wskazywać, metodą naukową, na realność istnienia takich zjawisk psychicznych jak ESP, telekineza i być może wkrótce SLI.
Mimo, że zjawisko SLI nie jest wywoływane świadomie, to niektórzy slidersi twierdzą, że gdy miało ono miejsce to znajdowali się w stanie ogromnego pobudzenia emocjonalnego. Gniew czy stres są często podawane jako "przyczyna". Slider Debbie Wolf, brytyjski barman powiedział: "Ma to miejsce wówczas, gdy jestem czymś zestresowany, nie całkowicie zdołowany, ale gdy coś mnie przygniata, gdy o czymś intensywnie myślę - wówczas to się dzieje".
Czy to wszystko może być jedynie przypadkiem? David Barlow, absolwent fizyki i astrofizyki podejrzewa, że wystepowanie tego fenomenu można łączyć z ludźmi, którzy widzą wzory w "przypadkowym bałaganie". "To mało prawdopodobne, że światło zapala się samo, gdy przechodzimy obok" - mówi. - "Jesteśmy w szoku, gdy tak się dzieje. Kiedy powtórzy się to kilka razy pod rząd, wydaje się nam, ze mamy do czynienia z jakimś dziwnym zjawiskiem".

tłum. Tomasz Czerka

sobota, 15 września 2012

ROZPAD ZSRR - W 1980 ROKU MIAŁO DOJŚĆ DO III WOJNY ŚWIATOWEJ....?

ROZPAD ZSRR - W 1980 ROKU MIAŁO DOJŚĆ DO III WOJNY ŚWIATOWEJ....?
NIE DOSZŁO ? - NIE POSZŁO COŚ POMYŚLI ZAŁOŻYCIELI TEGO PLANU  ....?
KIEDY W POLSCE POWSTAŁA SOLIDARNOŚĆ ZA PIENIĄDZE ZACHODNICH MOCARSTW - PLAN BYŁ PROSTY WSADZIĆ KIJ W MROWISKO I CZEKAĆ . ZSRR KRAJ WIELKICH MOŻLIWOŚCI SĄDZĄC PO OBSZARZE ZAMIESZKANIA BYŁ W STANIE ZROBIĆ DWIE RZECZY  ...PIERWSZĄ JUŻ ZNAMY - OBALENIE STRUKTUR KOMUNISTYCZNYCH W CAŁYM BLOKU WSCHODNIM I TAK SIĘ STAŁO (ALE NIE PO MYŚLI ZAŁOŻYCIELI PLANU AVALON)
ZWIĄZEK RADZIECKI , A W SUMIE JEGO PRZEDSTAWICIELE NIE BYLI IDIOTAMI I WIEDZIELI DOKŁADNIE CO W TRAWIE PISZCZY I DO CZEGO TEN NIKCZEMNY PLAN MIAŁ SŁUŻYĆ.
NIE WESZŁO ..... 
STARCIE MIAŁO NASTĄPIĆ TU W EUROPIE ŚRODKOWEJ  PO WTARGNIĘCIU WOJSK ROSYJSKICH DO POLSKI  PROWADZĄCYCH DO CZYSTKI ETNICZNEJ  I POLITYCZNEJ .....  WOJNA POMIĘDZY DWOMA OBOZAMI SYJONISTYCZNYMI TRWA NADAL CHOĆ SPRAWY SOBIE Z TEGO NIE ZDAJEMY. 
KTO CHOĆ W DELIKATNYM ZARYSIE ZNA HISTORIĘ TEN BĘDZIE WIEDZIAŁ O CO CHODZI W TYCH PONIŻSZYCH OPISACH. 
PROJEKT AVALON ZAKŁADAŁ ZAGŁADĘ WIĘKSZEJ CZĘŚCI POPULACJI LUDZKIEJ NA ZIEMI O CZYM DO DZISIAJ MÓWIĄ RELIKTY PRZESZŁOŚCI TAKIE JAK ZAPISKI I OCZYWIŚCIE ZDUMIEWAJĄCY MONOLIT , O KTÓRYM MÓWIĄ MILIONY ..... MILIONY OCALAŁYCH CHOĆ SPRAWY Z TEGO SOBIE NIE ZDAJĄ.

Misja Anglosaksońska :

Trzecia Wojna Światowa
i Odziedziczenie Nowego Świata


- Jest zaplanowana Trzecia Wojna światowa – nuklearna i biologiczna. Nasze źródło wierzy, że plan jest już wdrażany i może się zrealizować w ciągu najbliższych 18-24 miesięcy.

- Zacznie się atakiem Izraela na Iran. Iran lub Chiny będą sprowokowane do nuklearnego odwetu. Będzie zawieszenie broni. Świat będzie strachu i chaosie – wszystko dokładnie wyinżynierowane.

- Ten stan będzie użyty jako usprawiedliwienie dla silnej kontroli we wszystkich zachodnich krajach. Plany na to są już gotowe.

- Zostanie skrycie wypuszczona broń biologiczna. Najpierw przeciwko Chińczykom. Jak mrożąco powiedziało nasze źródło, “Chiny dostaną przeziębienia”. Wojna biologiczna rozszerzy się dalej, na zachód. Infrastruktura będzie krytycznie osłabiona.

- To ma być dopiero początek. Po tym, pełna wymiana nuklearna będzie rozpoczęta: “prawdziwa” wojna, z ogromnymi zniszczeniami i utratą życia. Nasze źródło mówi nam, że zaplanowana redukcja populacji przez te połączone środki to 50%. Tę liczbę usłyszał na spotkaniu.

Ten straszliwy scenariusz planowano przez pokolenia. Pierwsze dwie Wojny Światowe były częścią przygotowań do tej ostatniej apokalipsy – tak jak centralizacja zasobów światowych, która była przyspieszona przez równie dobrze zaplanowaną zapaść finansową w październiku 2008.

Nasze źródło spekuluje, że to wszystko jest już ustawione jako scena dla nadchodzącego “wydarzenia geofizycznego” – podobnego typu jak to, które było około 11.500 lat temu. Gdyby to wydarzenie się przytrafiło – w 2012 lub w najbliższej dekadzie – zniszczyłoby cywilizację jaką znamy, przyćmiewając nawet skutki wojny atomowej.

Prawdziwy cel, wytłumaczyło nasze źródło, to ustawić post-katastroficzny świat. By zapewnić, że ten “Nowy Świat” jest tym, którego kontrolerzy chcą, struktury totalitarnej kontroli muszą być na miejscu kiedy ta katastrofa się zdarzy – z wymówką, że populacja je zaakceptuje i będzie się ich domagać. Stan wojenny we właściwych, starannie wybranych krajach przed katastrofą zapewni, że “właściwi” ludzie przetrwają i będą prosperować w świecie po-katastroficznym, przez kolejne 11.500 lat. To co być może było planowane w ukryciu na globalną skalę, przez ostatnich kilka pokoleń, nie jest niczym mniej niż to kto odziedziczy Ziemię.

Nasze źródło nie zostało poinformowane na temat planowanych losów krajów drugiego oraz trzeciego świata takich jak te w Południowej Ameryce, Afryce i Azji. Ale on zakłada, że tym kazanoby radzić sobie samym i prawdopodobnie nie przetrwać dobrze – albo nie przetrwać w ogóle. Totalitarne militarne rządy zachodnich, białych ludzi, są tymi które odziedziczą świat.

Ten plan jest tak zły, tak rasistowski, tak diaboliczny, tak wielki, że prawie niemożliwy do uwierzenia. Ale to wszystko zgadza się z tym co wielu komentatorów, badaczy i świadków którzy mają dostęp do wewnętrznych informacji identyfikowało już od kilku lat. Dla mnie osobiście, to dotąd najwyraźniejszy obraz tego dlaczego świat jest taki jaki jest, i dlaczego sekrety są chronione tak zawzięcie: we wszystkim może chodzić o rasową wyższość. Czwarta Rzesza żyje i ma się dobrze.

Zadziwiająco, nasze źródło nie było pesymistyczne. Podkreślił, tak jak robi to wielu innych badaczy i komentatorów, że świadomość budzi się gwałtownie wszędzie na planecie i że TE ZAPLANOWANE ZDARZENIA NIE SĄ NIEODZOWNE. Jeżeli kiedykolwiek była przyczyna aby pracować wspólnie ku podniesieniu wiedzy o realnym zagrożeniu nas wszystkich, tą przyczyną jest właśnie to.


IDĄC DALEJ TYM TROPEM DOCHODZIMY DO WSPOMNIANEGO JUŻ MONUMENTU W USA ....
KTÓRY ZOSTAŁ PRZEDWCZEŚNIE POSTAWIONY NA CZEŚĆ PERFIDNEGO PLANU.
Dołączona grafika
Najdziwniejszy monument w Ameryce wznosi się nad jałowym wzgórzem w północno-wschodniej części stanu Georgia. Pięć masywnych płyt z polerowanego granitu wznosi się z ziemi na kształt gwiazdy. Płyty skalne mają 16 metrów wysokości, a cztery z nich masę większą niż 20 ton. Razem stanowią wsparcie dla ponad 12 tonowego zwieńczenia. Zbliżając się do monumentu, trudno nie zacząć natychmiast myśleć o Stonehenge w Anglii lub ewentualnie o złowieszczym monolicie z 2001: Odysei Kosmicznej. Zbudowane w 1980 roku, jasnoszare skały, cicho oczekują na koniec świata takiego jaki znamy.
Nazywany Georgia Guidestones, monument jest wielką tajemnicą – nikt nie wie dokładnie, kto zlecił jego zbudowanie oraz dlaczego. Jedyne wskazówki dotyczące jego pochodzenia są umiejscowione na znajdującej się w pobliżu kamiennej tablicy – zawierającej jego wymiary oraz wyjaśniającej szereg skomplikowanych wycięć i otworów które odpowiadają ruchom Słońca i gwiazd a także „wskazówek” w postaci dyrektyw wyrytych w skale. Instrukcje są wyryte w ośmiu językach, od angielskiego suahili i odzwierciedlają swoistą ideologią New Age. Niektóre z nich są ogólnikowo eugenicznych (mądra reprodukcja – poprawa kondycji i różnorodności), inni określają je jako mistycyzm hippie (nagroda prawda-piękno-miłość-szukanie harmonii z nieskończonością).
Dołączona grafika
Według większości ustaleń – opartych na dostępnych informacjach – kamienne tablice mają za zadanie pomóc tym, którzy przeżyją zbliżającą się apokalipsę w tym, aby odtworzyć zniszczoną cywilizację. Nie wszyscy zgadzają się z tym przesłaniem. Kilka razy kamienne płyty zostały splamione poliuretanem i pomalowane w graffiti, min. „Pieprzyc Nowy Porządek Świata”.
Dołączona grafika

Kimkolwiek byli anonimowi architekci monumentu, wiedzieli co robią – Pomnik jest bardzo zaawansowaną konstrukcją inżynieryjną, bezbłędnie śledzącą położenie słońca. Wzbudza również niekończącą się fascynację, dzięki starannie zaplanowanej aurze tajemniczości. Kamienna konstrukcja przyciągnęła mnóstwo wielbicieli którzy za punkt honoru uważają jej obronę przed ludźmi, którzy chcieliby ją zniszczyć. Ktokolwiek umieścił tutaj monument, rozumiał jedną rzecz bardzo dobrze: Ludzie wysoko cenią to, czego nie rozumieją co najmniej na tyle, na ile chcą wyjaśnienia.
Historia Georgia Guidestones rozpoczęła się pewnego piątkowego popołudnia, w czerwcu 1979 roku, kiedy to elegancki siwowłosy dżentelmen zjawił się w Elbert County, i udał się do biura Elberton Granite Finishing, i przedstawił się jako Robert C. Christian. Twierdził, że reprezentuje „małą grupę lojalnych Amerykanów”, którzy planują instalację niezwykle dużego i złożonego kamiennego pomnika. Christian przyszedł do Elberton – siedziby hrabstwa oraz granitowej stolicy świata, ponieważ uważał, że w jego kamieniołomach produkowane są najlepsze kamienie na całej planecie.
Joe Fendley, prezes Elberton Granite, pokiwał głową z roztargnieniem, rozproszony przez pośpiech związany z przygotowywaniem tygodniowego wynagrodzenia dla pracowników. Lecz kiedy Christian zaczął opisywać projekt pomnika, Fendley gwałtownie wstrzymał swoją pracę. Starszy człowiek pytał go o zrobienie kamiennych płyt, nie tylko większych niż te, które dotychczas były wydobywane w hrabstwie, lecz również chciał aby zostały pocięte, wykończone i zmontowane w jakiś ogromny przyrząd astronomiczny.
Do czego miała by służyć ta konstrukcja – zapytał Fendley. Christian wyjaśnił, że struktura miała by służyć jako kompas, kalendarz i zegar. Byłoby tam również zestaw wygrawerowanych instrukcji napisany w ośmiu największych światowych językach. Konstrukcja musiała być w stanie wytrzymać najbardziej katastrofalne zdarzenia, dzięki czemu rozproszone resztki ludzkości będą w stanie skorzystać z tych przewodników w celu odbudowania cywilizacji lepszej niż ta, który miała zniszczyć samą siebie.
Co najdziwniejsze, Christian podał wymiary monumentu w skali metrycznej, co było raczej niezwykłe w USA w 1979 roku.
Fendley powiedział później, że cena którą podał była „sześciocyfrowa”. Christian zapytał gdzie Fendley ma konto, a następnie opuścił biuro, aby go spotkać się z bankierem. Trzydzieści minut później Christian został przyjęty przez Wyatta C. Martina, prezesa Granite City Bank. Christian wyraził potrzebę zachowania tajemnicy na temat projektu, w tym również o tym, że fundusze zostaną przekazane do Martina z wielu różnych banków na terenie całego USA. Jako bankier, Martin wymagał, aby Christian przedstawił mu swą prawdziwą tożsamość, którą Christian potwierdził, i zgodził się otrzymywać w absolutnej tajemnicy. Martin zgodził być się przedstawicielem Christiana w celu zarządzania projektem w przyszłości. Christian następnie opuścił Martina, od tego momentu tylko z nim korespondując, często z różnych miast.
Budowa Kamieni Przewodnich rozpoczęła się latem 1979 roku. Firma Fendleya dokładnie udokumentowała postęp prac setkami zdjęć.
Fendley i Martin pomogli Christianowi znaleźć odpowiednie miejsce dla monumentu w Elbert County: płaskie wzgórze wznoszące się ponad pastwiskami Double 7 Farms, z widokami we wszystkich kierunkach. Za 5.000 dolarów, właściciel Wayne Mullinex podpisał akt sprzedaży działki o powierzchni 5 akrów. Oprócz płatności, Christian przyznał prawo do wypasu bydła dla Mullinexa i jego dzieci, a firma Mullinexa rozpoczęła budowanie fundamentów pod Kamieni Przewodnich.
Astrologiczna specyfikacja Kamieni Przewodnich była tak skomplikowana, że Fendley musiał skorzystać z usług astronoma z University of Georgia w celu realizacji projektu. Cztery zewnętrzne kamienie miały być zorientowane według granic rocznej wędrówki słońca. Środkowa kolumna potrzebowała dwóch precyzyjnie skalibrowanych cechy: otworu, przez który Gwiazda Północna byłby widoczna w każdym czasie, oraz otworu dostosowanego do położenia słońca podczas przesileń i równonocy. Głównym elementem zwieńczenia był 7 \ 8-calowy otwór, przez który wiązka światła słonecznego przechodzi w południe każdego dnia, świecąc na środek kamienia, wskazując dzień roku.

Dołączona grafika

Oto niektóre z przesłań wyrytych na monumencie:

- utrzymujcie liczbę ludzkości poniżej 500.000.000 w ciągłym stanie równowagi z naturą
- prowadźcie reprodukcję w sposób przemyślany – doskonaląc sprawność fizyczną i różnorodność
- zjednoczcie ludzkość używając nowego, wspólnego języka
- rządź z pasją – wiarą – tradycją
- chroń ludzi i narody poprzez sprawiedliwe prawo i sądy. Pozwólcie wszystkim narodom rządzić się samym, rozwiązując zewnętrzne problemy przez światowy sad. Unikajcie nieistotnych przepisów i bezużytecznych oficjeli. Balansujcie prawa osobiste z obowiązkami wobec społeczeństwa. Nagradzajcie prawdę – piękno – miłość – szukajcie harmonii z nieskończonością. Nie bądźcie niczym rak wobec Ziemi – zostawcie miejsce dla natury

Nigdy nie udało się ustalić, kim był Robert C. Christian, oraz czy był tylko jedną osobą zaangażowaną w projekt.
Zwolennicy teorii spiskowych, uważają, że typ użytego granitu – Pyramid Blue – sugeruje motywy masońskie.








sobota, 8 września 2012

SILNIK- NAPĘDY W UFO

W tym artykule chciałbym przedstawić wam trzech ludzi, których być może już znacie, i trzy odmienne pomysły na napędy UFO.

Thomas Townsend Brown – „Efekt Biefelda-Browna”

Thomas Townsend Brown był naukowcem, który w dużej mierze eskperymentował nad grawitacją. Dużą fascynację wzbudzało w nim również promieniowanie X. Podczas doświadczenia z lampą Coolidge'a zauważył, że lampa delikatnie drga, za każdym razem, kiedy jest lekko włączana. To spostrzeżenie bardzo go zainteresowało. Po bliższym zapoznaniu się z tym zjawiskiem, Brown wywnioskował, ze promienie X nie maja z tym nic wspólnego, a powodem drgań jest wysokie napięcie. Gdy to ustalił, zaczął nad tym eksperymentować. Jego odkrycie zaciekawiło dr Biefeld’a. Razem z nim odkryli zasadę mówiącą, że kondensator poddany działaniu wysokiego napięcia przejawia tendencje do ruchu w kierunku jego bieguna dodatniego, która nazwana została „Efektem Biefelda-Browna”. Po wojnie, która była powodem przerwania ich badań, na niebie coraz częściej zaczęły pojawiać się NOLe, przykuwając uwagę Browna, który był pewny że jego odkrycie jest metodą do ich napędzania. W 1944 r. kontynuowali badania, ale osiem lat później Brown wyjechał do Cleveland, gdzie rozpoczął przedsięwzięcie pod kryptonimem "Winterhaven". Dzięki badaniom udało mu się zwiększyć siłę udźwigu Grawitora tak, aby mógł wznieść się w powietrze.

Eksperymenty Browna dawały mu bardzo owocne wyniki. Przy użyciu odpowiedniej konstrukcji i napięciu rzędu kilowoltów, folie powietrzne w kształcie dysków samoistnie unosiły się w powietrze, delikatnie bucząc i lekko świecąc na niebiesko. W 1953 roku zademonstrował lot pojazdu w kształcie dysku o średnicy 60 cm, po kołowym torze o średnicy 6 metrów. Pojazd rozpędzał się do 18 kilometrów na godzinę. Do następnego doświadczenia użył trzech dysków o średnicy 90 cm, mających później poruszać się po kołowej orbicie o średnicy 15 metrów. Nadzwyczajne parametry ich lotu były tak niezwykłe, że informacje o nich zostały utajnione. Kolejne doświadczenia przeprowadził w Europie, gdzie zauważył, że dyski w próżni mają większą wydajność, a używając większego napięcia osiągają większą siłę nośną i prędkość. Przy zastosowaniu dwustu tysięcy wolt, jego dyski osiągały prędkość kilkuset mil na godzinę!. Nastąpiła wtedy seria zdarzeń, które doprowadziły do tego, że musiał zakończyć swoje doświadczenia. Od połowy lat siedemdziesiątych aż do śmierci w 1985r, Brown pracował nad projektem "Xerxes", który miał ustalić, czy promieniowanie grawitacyjne przyczynia się do powstawania napięć elektrycznych, które występują w niektórych substancjach krystalicznych, posiadających niezwykłe własności dielektryczne. Twierdził, że jeżeli możliwa jest modyfikacja pola grawitacyjnego dzięki dużemu napięciu, to proces odwrotny również jest możliwy.

Są ludzie, którzy uważają, że rząd USA wykorzystując odkrycia Browna oraz własne, osiągnął olbrzymi sukces w tej dziedzinie(strefa 51). Być może te niecodzienne rzeczy, które latają w Nevadzie, są urządzeniami opartymi na efekcie Briefelda-Browna. Prawdopodobnie dziwna metaliczna folia znaleziona w miejscu katastrofy UFO w 1947 w stanie Nowy Meksyk w pobliżu Roswell, była częścią napędu wykorzystującego efekt Biefelda-Browna. Tego rodzaju napęd posiada cechy charakterystyczne dla obiektów zwanych UFO.




Thomas Townsend Brown ze swoim dyskiem

TO NA PRAWDĘ LATA !!!


Model Browna
Jan Pająk – „Komora Oscylacyjna”


Dr Inż. Jan Pająk to polski ufolog próbujący stworzyć prototyp urządzenia nazwanego przez niego „Komorą Oscylacyjną”, które miałoby wytworzyć pole magnetyczne potrzebne do napędzania statków kosmicznych, a być może stanowie napęd NOLi. Komora oscylacyjna miała by gromadzić olbrzymią ilość energii w polu magnetycznym produkowanym dzięki cyklicznie obiegającym to urządzenie iskrom elektrycznym.

Konstrukcja urządzenia jest trochę niecodzienna, w przezroczystej, sześciennej obudowie umieszczone mają być, symetrycznie względem osi magnetycznej urządzenia, leżące na przeciwległych ścianach, bloki igieł skierowanych prostopadle do ścian i osi magnetycznej, które mają być zrobione z przewodzącego prąd materiału i odizolowane wzajemnie od siebie. Jan Pająk mówi, że po zapoczątkowaniu obiegu iskier, iskry odpychane od igieł, krążą w zamkniętym obiegu, który staje się elektromagnesem. Ten napęd ma tworzyć pole magnetyczne o dużo większym natężeniu niż otrzymywane przy pomocy znanych nam dziś technologii. Komora oscylacyjna ma opierać się na zasadzie działania obwodu oscylacyjnego, który został wynaleziony przez Josepha Henry'ego, amerykańskiego fizyka. W skład konwencjonalnego obwodu oscylacyjnego wchodzą trzy elementy: cewka indukcyjna, kondensator i iskrownik. W komorze oscylacyjnej funkcje tych trzech elementów mają pełnić wirujące iskry. Innym zastosowaniem komory oscylacyjnej mają być akumulatory o olbrzymiej pojemności, które mają gromadzić energię w swoim polu magnetycznym.

W oczach wielu ludzi Jan Pająk jest pospolitym świrem, ale niektórzy uznają jego teorie. Komora oscylacyjna jest, wbrew pozorom, najmniej kontrowersyjną z jego teorii, które mówią na przykład o tym, że ziemia jest okupowana przez kosmitów, którzy powodują wszystkie wypadki i klęski żywiołowe na świecie. Jego wynalazek również może być rozwiązaniem zagadki napędów stosowanych w NOLach. Co prawda nie jest to jeszcze sprawdzony napęd, ale nie wyklucza to tego, że jest już stosowany w obcych cywilizacjach.




Komora oscylacyjna



Dr Inż. Jan Pająk
John Robert Roy Searl – „Generator efektu Searla”


John Robert Roy Searl był brytyjskim wynalazcą, który zajmował się badaniem związków elektromagnetyzmu z antygrawitacją, Był twórcą statków elektrograwitacyjnych. Diodę magnetyczną, która była podstawą jego Wehikułów Odwróconej Grawitacji oraz generatora wolnej energii, wynalazł z pomocą tzw. Generatora efektu Searla. Konstrukcja owego generatora była bardzo interesująca, składał się z trzech pierścieni, specjalnie ułożonych magnesów stałych i poruszających się między nimi rolek. Przystosowanie go do pełnienia funkcji źródła energii mechanicznej lub elektrycznej było bardzo łatwe, dzięki temu, że generator efektu Searla był napędem czysto magnetycznym, o otwartej strukturze.

Ten Generator sam podtrzymywał swój ruch dostarczając jednocześnie użytecznej energii. Kiedy urządzenie działało, możliwe były "utraty ciężaru" z lewitacją włącznie, co czyniło to urządzenie doskonałym napędem antygrawitacyjnym, który może mieć zastosowanie w NOLach.
Rozpracowany dzięki dr inż. Janowi Pająkowi efekt telekinetyczny, czynił Generator efektu Searla zdolnym do wykorzystywania efektów magnetycznych drugiej generacji, to znaczy inercji (przyspieszenia lub opóźnienia) pola magnetycznego. Efekt telekinetyczny można nazwać "odwrotnością tarcia". W przypadku takiego urządzenia jak Generator Efektu Searla znaczyło to, że urządzenie to było zdolne do samodzielnego podtrzymywania swojego ruchu wykorzystując energię cieplną z otoczenia. Kiedy działo, wokół niego spadała temperatura. Bardzo dziwne jest to, że kiedy rolki obracały się w drugą stronę, generator stawał się cięższy. To potwierdza działanie efektu telekinetycznego w tym generatorze. Generator stawał się lżejszy przez telekinetyczny ciąg, który jest zależny od kierunku przyspieszenia pola a więc od relacji pola magnetycznego z kierunkiem obracania się rolek. Warto dodać, że Searl wynalazł go w wieku 14 lat, a jego wynalazek został wypuszczony w dużych ilościach, w kosmos.

Eksperymenty Searla zostały podobno potwierdzone doświadczeniami dokonanymi w Rosji na początku lat 90. XX wieku przez Roszczina i Godina, ale poza licznymi artykułami o tym urządzeniu na nie przedstawiono publicznie żadnych dowodów. Jednak i tak większość ludzi uważa generator efektu Searla za wynalazek prawdziwy.




Model Ufo z napędem zbudowanym na podstawie GES



Generator efektu Searla

Wszystkie trzy pomysły bardzo się od siebie różnią, ale każdy jest pomysłem na napęd antygrawitacyjny. Mam nadzieję, że ten artykuł wam się spodobał i, że dzięki niemu dowiedzieliście się czegoś nowego.


Opracowanie: Hyperion
źródła:
www.gabo.hi.pl
www.niewyjasnione.pl
aho.phorum.pl
www.elektroda.pl
www.wikipedia.pl

Rozmowy z Obcymi

Jednym z najrzadszych typów spotkań z UFO, to spotkanie twarzą w twarz z Obcym. W mojej 20 letniej karierze badacza UFO, zbadałem tylko garstkę takich zdarzeń. Jeszcze mniejsza liczba zdarzeń zawiera rozmowę człowieka z Obcym. W przypadkach, w których dochodzi kontaktu w cztery oczy, zwykle wyglądają one tak samo. I słyszałem o tym setki razy, to jest jak zepsuta płyta w gramofonie. Zawsze Obcy mówią "Nie bój się. Nie skrzywdzimy Cię." Obcy generalnie nie są rozgadani, zawsze gdy dojdzie to wymiany zdań, wszystko kończy się na podstawowych informacjach. 
Sprawa 1. z 9-ciu: "Nie będziesz tego pamiętać."

Moja pierwsza sprawa traktująca o konwersacji pomiędzy ludźmi a ET dotyczy rodziny Robinson z Reseda w Kaliforni. W 1989 roku, rodzina doświadczyła całą serię widzeń i uprowadzeń przez Szaraków. Badacze tematu UFO nazwali tę sprawę "prezentacją dziecka".

Główny świadek, Kelly Robinson, doświadczyła 4 spotkań w przeciągu kilku miesięcy, podczas których to, była w stanie rozmawiać z Obcymi.

Podczas pierwszego uprowadzenia, Kelly obudziła się i zauważyła czterech Szaraków stojących wokoło jej łóżka. Jeden, telepatycznie, powiedział jej "Nie bój się. Choć z nami. Nie będziesz tego pamiętać."

Kelly była bardzo żywiołową, niezależną dwudziestolatką, pamięta ok. 20% porwań. Pamięta, że zabierano ją do małego, okrągłego pokoju gdzie kładziono ją na stole. Mówiono jej "Wymażemy Ci pamięć. Nie będziesz tego pamiętać... Nie bój się. Nie skrzywdzimy Cię. Nie będziesz tego pamiętać."

Kelly krzyczała "Będę pamiętać!"
Obcy dalej powtarzali, że nie będzie pamiętać, a ona krzyczała, że będzie.
Wtedy Obcy wykonali małe nacięcie na jej ręce. Kiedy się obudziła, od razu spojrzała na rękę, na miejsce, w którym, jak pamięta, wykonano owe nacięcie.

Dwa tygodnie później Obcy wrócili, powtarzając "Wymażemy Ci pamięć", a Kelly krzyczała "Nie, nie wymażecie. Zapamiętam to.", odpowiedzieli jej "Nie, nikomu nie powiesz... Twoi rodzice Cię nie zrozumieją. Lepiej nikomu nie mów."

Kelly krzyknęła wtedy, że powie o tym swojemu ojcu.
Odpowiedzieli "Nie, nie, nie! Nie możesz."

Kilka tygodni później, znów wrócili. I jak zwykle, wymazywali jej pamięć. Mówili "O wszystkim zapomnisz."
Ale Kelly pamiętała, jak zwykle. "Dokładnie nie pamiętam, o co mnie pytali. Pytali mnie, co robimy, ale jak powiedziałam, dokładnie nie pamiętam. Mówili 'stanie się to i tamto' myślę, że mówili o mojej pracy, albo o czymś innym"
"Trudno jest to pamiętać. Mówili 'O wszystkim zapomnisz', byłam bardzo przestraszona, "Nie pozwolimy Ci tego pamiętać. Wymażemy Ci pamięć."
Gdy ostatnim raz ją porwali, mówili "Musimy z Tobą porozmawiać. Choć z nami."
Kelly opierała się, wciąż powtarzając, że o wszystkim powie ojcu. Obcy mówili "Nie, nie możesz mu o tym powiedzieć."

Kelly mówi "Wydaje mi się, że oni są religijni. Nie chcą nas skrzywdzić, chcą się czegoś nauczyć. Ale wymazują nam pamięć, bo boją się, że wszyscy ludzie się o tym dowiedzą."

Sprawa 2. z 9-ciu: "Po prostu potrzebowały miłości."

Mama Kelly Robinson, Diane, doświadczyła podobnych rzeczy, które nazywała "Snami", jednak te "sny" mają wyraźne połączenie z doświadczeniami całej rodziny. Diane była porywana do pokoju, w którym pokazywano jej dzieci, które były genetycznie zmodyfikowane.[hybrydy?] Pierwszym badaczem, który miał kontakt z Diane, był Budd Hopkins, bada on sprawy, które traktują o cieciach, które to najwyraźniej są pół ludźmi i pół obcymi. Wiele podobnych spraw nieznacznie różni się od siebie.

Dzieci Obcych
Diane pamięta, że porywano ją to pokoju, w którym stało duże urządzenie, kształtem podobne do choinki, ale zamiast gałęzi, przyczepione do niego były inkubatory z dziećmi.
Diane dostała do ręki jedno z dzieci. Opierała się temu, ponieważ dziecko wyglądało, jakby było zdeformowane.
"Z każdym dzieckiem było coś nie tak. Mówili mi, że jest im przykro, ponieważ ciągle coś jest nie tak... mówili, że tym dzieciom dają wszystko czego potrzebują, za wyjątkiem miłości. I do tego ja im byłam potrzebna... Te dzieci wciąż potrzebowały miłości."
Diane nie mogła się przemóc, by wziąć jedno z dzieci do rąk.
Wraz z końcem porwań Diane, doświadczenia całej rodziny z UFO skończyły się.

Sprawa 3. z 9-ciu: "Zbuntują się."

Podczas moich badań fenomenu UFO w Kanionie Topanga w Kaliforni (szczegóły: UFOs Over Topanga Canyon, Llewellyn, 1999), odkryłem kilka spraw, w których doszło do kontaktu twarzą w twarz z Obcymi. I tym razem, jak w większości takich zajść, ofiarom zostały przekazane pewne informacje. Obcy nie skończyli na "Nie bój się, nie skrzywdzimy Cię." Jedną z takich spraw jest sprawa rodziny Martin. Konkretnie chodzi tu o matkę, Sarę Martin, która rozmawiała z Obcymi.

Sarah Martin doświadczyła kilka spotkań z obcymi z których przynajmniej jedno, było spotkaniem oczy w oczy. Sarah pamięta, że zabierano ją do małego, okrągłego pokoju we wnętrzu którego było kilka postaci, wraz z nią. Sarah mówi "Szczerze mówiąc, nie pamiętam ich twarzy. Pamiętam, że do nich mówiłam... a oni mówili do mnie. A mówili: "Dlaczego tak zależy Ci na tej kampanii (Ross Perot)? Dlaczego marnujesz swój czas? Cała kampania upadnie i nieważne kto ją wygra, bo i tak upadek systemu dotknie każdego. Powstanie rebelia. Nie jesteś częścią tego wszystkiego, więc najlepiej daj sobie spokój'".

Wówczas Sarah brała udział w kampanii prezydenckiej Ross Perot. Po tym, co powiedzieli jej Obcy, rzuciła politykę.
"To jest niesamowite. Ciągle siedzi mi w głowie, co oni mi mówili: 'Nie jesteś tego częścią, i nie staraj się być. Rzuć to wszystko.'... Kolejną rzeczą, która nie daje mi spokoju jest coś, o trzęsieniu ziemi, dużym trzęsieniu. Ale i tak najbardziej nie dają mi spokoju te słowa: 'Dlaczego tak Ci na tym zależy? Dlaczego marnujesz swój czas? To nie jest tego warte, i tak wszystko się załamie.'"

Kilka lat później, potężne trzęsienie ziemi nawiedziło Kanion Topanga, niszcząc kilka domów.

Sprawa 4. z 9-ciu: "Potrzebujemy dzieci."

Inną osobą, która została ostrzeżona o trzęsieniu ziemi w rejonie Topangi jest Marcellina X[Nazwisko zapewne utajnione...]. Dostała ona ostrzeżenie na noc przed trzęsieniem. Spotkania twarzą w twarz doświadczyła, gdy zwiedzała Kanion Topanga. Dodatkowo przed trzęsieniem jej dom odwiedzili pozaziemscy goście, Obcy.

Podczas jednego z porwań, ET mówiły do niej telepatycznie.
Marcellina:
"ET potrzebowali dzieci. Słyszałam ich słowa w myślach, mówili do mnie telepatycznie. Powiedzieli mi, że będzie trzęsienie ziemi. A wówczas mieliśmy tych trzęsień od groma na całym świecie... Po jednym z trzęsień przemeblowałam duży pokój[pokój dzienny, czy jak go tam nazywacie {ang. living room}], na ścianach miałam całe mnóstwo obrazów, które sama namalowałam. Powiedzieli, że jestem w stanie uleczyć siebie i Ich."

Po tym zajściu Marcellina doświadczyła syndromu brakującego płodu. Według badaczy UFO, syndrom ten polega na wszczepieniu kobiecie zarodka, pod czas jednego z porwań, następnie, po rozwinięciu się płodu, jego zabranie. Kobieta doświadczyła też kilku paranormalnych uzdrowień.

Sprawa 5. z 9-ciu: "Nasze doznania są inne niż Wasze."

Pat Brown jest psychiatrą, terapeutą z Miasta Panorama w Kalifornii. Nie interesowała się UFO, aż do roku 1992, kiedy to, podczas wakacji w Arizonie doświadczyła serii spotkać z Szarakami. Przez kilka następnych miesięcy Pat doświadczała strasznych nocnych wizyt ET w jej mieszkaniu. Pewnego wieczoru zabrano ją na statek.
Ku jej zaskoczeniu, owe porwanie podobało jej się. Oprowadzoną ją po statku, poznano ją z "mistrzem".
Przekazano jej wtedy kilka wiadomości natury duchowej.
"Nie wiem, czy wszystko co słyszałam, było skierowane do mnie, ale pamiętam, że powiedzieli mi, że jest coś, co powinnam zrobić ze swoją aurą."
Zdziwiła się, gdy zachowanie Obcych wobec kobiety w blond włosach uległo zmianie. Zapytała więc "Dlaczego tak na mnie patrzysz?"

Jeden z ET odpowiedział "Ponieważ chcesz, żeby patrzył na Ciebie właśnie w ten sposób."

Pat została wyrwana ze swojego ciała, pokazano jej wtedy jej własną aurę. Jeden z ET powiedział "To jest Twoja dusza. To część Ciebie, która przemierza wszystkie Twoje życia."

Nauczono ją też paru podstaw uzdrawiania duchowego, po czym odstawiono z powrotem do jej sypialni. Niedługo po tym, chorowała trochę, co zapewne było skutkiem ubocznym uprowadzenia. Jej przypadek potwierdziło kilku świadków.
Jej obsesja związana z tematem wzrosła i Pat rozpoczęła poszukiwanie informacji, co zaprowadziło ją do channelignowca - kogoś twierdzącego, że potrafi mówić w imieniu ET's.

Pat spytała channelingowca, czy ludzie uprowadzeni zgadzają się na to w pewnym stopniu. Channelingowiec mówiąc w imieniu ET's odpowiedział - tak, uprowadzeni faktycznie zgadzają się na swoje uprowadzenia.

Pat powiedziała: "Czy możecie (czy możesz) ich zatrzymać?" [pytanie do kogo to powiedziała, czy do channelingowca żeby ich zapytał, czy do nich bezpośrednio]
ET's odpowiedzieli: "Nie, nie możecie ich (nas?) powstrzymać, ale jeśli staniecie się świadomi, zostaniecie potraktowani w inny sposób... Musicie zrozumieć dlaczego to wytworzyliście. Dostrzegamy, że utrzymujemy was w waszym dramacie. Dlaczego to wykreowaliście?

Ktoś inny zapytał "Przyszłaś tu prosząc o radę. Co dostaniemy w zamian?"
"Napędzamy wasz rozwój. Oto co dostaliście."

Ktoś inny zapytał o emocje jakich doświadczają ET, odpowiedź brzmiała "Nasze odczucia różnią się od waszych, ale mamy emocję, wierzymy, że to co robimy jest ważne."
Rozmowa ciągnęła się, póki Pat się nie zdenerwowała i krzyknęła, że nie powinni jej porywać wbrew jej woli.

ET odpowiedział "Rzeczy jakich doświadczyłaś pozazdrościłby Ci nie jeden człowiek."

Pat wciąż tego doświadcza, zarówno wydarzeń pozytywnych, jak i negatywnych. Wciąż też próbuje rozumieć cel uprowadzeń.
[[Powyższy tekst był ciężki do przetłumaczenia, stąd kilka dodatkowych komentarzy - dzięki Ci Eury, za pomoc ]]

Sprawa 6. z 9-ciu: "Pochodzimy z miejsca, o istnieniu którego jeszcze nie wiecie."

W roku 1995, młoda para, William i Rose Shelhart, jechali drogą na obrzeżach Sedony w Arizonie, gdy nagle spostrzegli jasne światło na niebie, podążające za nimi. Po chwili obserwacji, zrozumieli, że owe światło, bawi się z nimi w kotka i myszkę. Po pewnym czasie światło wylądowało na polanie przy drodze. Była to ostatnia rzecz, jaką państwo Shelhart pamiętali.

Następnym co pamiętali, było to, że dojeżdżają do hotelu w Sedonie, kilka godzin później. Uzmysłowili sobie, że zniknęło im z życia kilka godzin, po pewnym czasie, znaleźli osobę, która poddała ich hipnozę, podczas seansu przypominali sobie niesamowite rzeczy, między innymi pobyt na statku UFO. Przypomnieli sobie, że zabrano ich na pokład statku, oraz, że byli badani przez postaci przypominające kształtem człowieka.
William nie pamiętał zbyt wiele, ale Rose pamiętała większość, wliczając w to rozmowę z Obcymi.

Z wspomnień Rose wynika, że "zaproszono" ich na pokład, gdzie byli traktowani z respektem. "Obcy mówili, że chcą nam po prostu pomóc. Powiedzieli mi, że William jest w innym pokoju, oraz, że prowadzi inną konwersację."

Rose zapytała się ich, skąd pochodzą. Obcy odpowiedzieli wymijająco "Pochodzimy z miejsca, o którego istnieniu jeszcze nie wiedzie."

Na pytanie o cel odwiedzin Ziemi, odpowiedź była jak najbardziej pozytywna.
"Powiedzieli mi, że są tu, by pomagać ludzkości. I coś w rodzaju, że czym bardziej my im pomagamy, tym

bardziej oni pomagają nam. Ale nie są wstanie współżyć z nami, mogą nam tylko pomagać, mogą nas tylko leczyć."

Rose nie była w stanie uzyskać więcej użytecznych odpowiedzi. Oboje wciąż są porywani, William twierdzi, że popadł w syndrom carpel-tunnel [Nie mogłem znaleźć sensownego wytłumaczenia, carpel to w angielskim słupek, stożek...], który jest zapewne spowodowany przez interakcję z ET.

Sprawa 7. z 9-ciu: "Nie martw się, nie skrzywdzimy Cię."

Jack Stevens (pseudonim) z Everett w Washyngtonie miał zaledwie dwanaście lat, gdy pierwszy raz został uprowadzony, porwano go wówczas z samochodu, do dużego statku. Większości nie pamiętał, ale po upływie 25 lat, aż do roku 1997, gdy ponownie został uprowadzony, pamięć zaczęła wracać.

Jack pamięta, że lewitował w strumieniu światła, gdy stanął na nogach, otaczały go nieznane mu postaci.

Podczas owego porwania, ET powiedzieli mu "Nie martw się, nie skrzywdzimy Cię."

Podczas "badania", Jack zauważył, że dwóch obcych odeszło na bok.
"Pamiętam, że dwóch z nich odeszło na bok, kłócąc się, to było coś w stylu "dobry glina, zły glina". Jeden z nich miał chyba zamiar wyrzucić mnie ze statku, coś w stylu "zabrać go stąd", drugi zaś wolał, żebym został "Nie, nie zrobimy tego".

"Pamiętam, że chcieli, żebym otworzył usta."

Jack niepokoił się o swoją mamą oraz brata, którzy wciąż byli w samochodzie, podczas gdy jego uprowadzono.
Obcy powiedzieli "Nie martw się o nich, nie interesują nasz... Nie chcemy i nie potrzebujemy ich... Nie interesujemy się nimi."

W pewnym momencie jeden z Obcych, przekazał Jackowi wiadomość.
"Nie pamiętam, co chciał mi przekazać. Większości nawet nie rozumiałem. Mówił coś o trójkątach i kołach. Dużo było w tym geometrii. Siedziałem tam i myślałem, jakie to wszystko jest fajne, ale jedyne czego naprawdę chciałem, to wrócić do domu."

Po kilku kolejnych testach, Obcy wreszcie odstawili go z powrotem do samochodu. W tym momencie Jack zapytał "Nie zrobiliście nic mojej mamie i bratu, tak?"
Odpowiedź Obcego brzmiała "Tak, nie martw się."

Przypadek Jacka popierają dowody fizyczne, oraz kilku świadków, a cała sprawa wciąż jest badana.

Sprawa 8. z 9-ciu: "Jesteśmy tu od bardzo dawna."

Bardzo nietypową sprawą jest zdarzenie kelnerki Maryann X z Carpunteria w Kalifornii. Pewnego wieczoru, w roku 1992, gdy wiele osób spostrzegało niezidentyfikowane obiekty, Maryann oglądała telewizję w swoim domu, gdy nagle odwiedzili ją niezapowiedziani goście. Chociaż nic wówczas dokładnie nie widziała, wyczuwała czyjąś obecność. Po chwili zobaczyła, choć niewyraźnie, szczupłą postać, z dużą, łysą głową, dużymi, czarnymi oczami, oraz szarą skórą. Czyli innymi słowy - Szarak.
W tym momencie, Maryann zaczęła pisać coś na kartce. Wiadomość, która, jak wierzy, była przekazem od Obcych.

"Oni są bardzo zainteresowani nasza rasą. Twierdzą, że są tu już od bardzo dawna, dłużej niż mogłoby się nam wydawać... Ogromnie się nami interesują. Praktycznie bardziej, niż my nimi. Nie myślimy tak samo jak oni. Twierdzą, że żyją w oceanach, pod wodą. Są bardzo przyjacielscy. Nie mają żadnego nuklearnego arsenału czy innych takich rzeczy."

Jak podczas wielu różnych kontaktów, tak i tu, powiedziano Maryann o zbliżającej się katastrofie naturalnej. "Powiedział mi coś o trzęsieniu ziemi i nic po za tym. Tylko tyle, że niedługo nadejdzie duża katastrofa naturalna. Pomyślałam, że to ostrzeżenie, nie wyglądało mi to na jakąś globalną katastrofę. Powiedział mi też, że Oni nie są tu, by nas skrzywdzić, tylko po to, by nas obserwować."

Obcy powiedzieli Maryann, że ich rasa jest dużo bardziej liczniejsza niż ludzka.
"Multum. To nie jest 5, 10 czy 20 statków. Mowa tu - wedle tego, co mi przekazali - o milionach tych istot. I istnieją znacznie dłużej niż my."

Powiedzieli jej też, że prowadzą program, którego celem jest kontakt z małą liczbą ludności na całej planecie.
"Tak to zrozumiałam. Oni też pracują, jak każdy z nas - ludzi. Ich zadaniem jest poszukiwanie ludzi, którym można przekazać pewne wiadomości, z którymi można rozmawiać. Zmartwił ich fakt, że jestem przerażona ich obecnością..."

Obcy kilkukrotnie kontaktowali się z Obcymi, podczas tych kontaktów, przekazywali jej przeróżne informacje.

Sprawa 9. - ostatnia: "To co robimy, jest dla nas bardzo ważne."

Melinda Leslie z Los Angeles w Kalifornii jest sekretarką i doświadczała kontaktu z ET przez całe swoje dotychczasowe życie. Najciekawszym jest fakt, że Melinda pamięta o wszystkich doświadczeniach, a hipnoza jest w jej przypadku zbędna. Badacze fenomenu UFO nazywają takie "przypadki" świadomymi porwaniami.

Jedno z jej spotkań z UFO przeżyła, gdy w 1991 roku jechała wraz z dwiema przyjaciółmi przez las w Los Angeles. Cała trójka doświadczyła porwania, które trwało 2 godziny. Porwano ich wówczas do metalicznego statku pilotowanego przez Szaraków.

Gdy już zabrano ich na pokład, wszystkich rozebrano, przebadano, a następnie przekazano trzy różne informacje. Melinda Leslie, jak zawsze, zapamiętała całe zdarzenie. Podczas badania zadawała Obcym mnóstwo pytań, ale żaden nie odpowiedział.

Gdy zobaczyła przyjaciela siedzącego na krześle z dziwnie wyglądającymi słuchawkami na głowie, krzyknęła "Co wy mu robicie?"
Jeden z Obcych odpowiedział "Nie bój się, przekazujemy mu informację, uczymy go."

Melinda odpowiedziała "Nie krzywdźcie go."

"Nie krzywdzimy go, nic mu nie jest."

Wciąż krzyczała, zadając pytania, ale odpowiedzi, jakich jej udzielano były nie liczne i wymijające.
"Nie odpowiedzą wprost. Zawsze odpowiadali 'Wszystko jest ok. Musimy to zrobić. Zrozum'."

Po jakimś czasie, przyjaciele zostały umieszczeni w osobnych pokojach. Melindę przeniesiono do pokoju, w którym było mnóstwo Szaraków. Jeden stanął przed nią i powiedział "Teraz coś zrobimy. Nie bój się, musimy to zrobić, to bardzo ważne. Założymy Ci to na głowę."

To, co wydarzyło się następnie, było bardzo dziwne. Melinda została obezwładniona przez urządzenie, które założono jej na głowę. Obcy stanęli wokół niej, po czym zaczęli popychać ją w te i z powrotem. Po chwili Melinda uspokoiła się. Wtedy Obcy przestali ją popychać i zdjęli jej urządzenie z głowy. Jeden z Obcych powiedział "Musieliśmy Cię tego nauczyć... Musisz nauczyć się nam ufać."

W tym czasie, przyjaciel Melindy, James, odbierał wiadomość.
"James powiedział mi, że gdy został sam w pokoju, Obcy podeszli do niego i pokazali mu kilka urządzeń.

Powiedzieli, jak zrobić wykrywacz UFO, podając stosowne informacje. Obcy powiedzieli mu, że jego misją jest dokumentowanie tego, co tu się dzieje."

"Pokazali mi jak to robić. Wytłumaczyli dokładnie, jakiej techniki użyć, do zbudowania tego wykrywacza. Gdy skończyli "wykład", spytali się, czy wszystko zrozumiałem, odpowiedziałem 'Tak, zrozumiałem'."

Drugi przyjaciel Melindy nie wiele pamiętał, po za tym, że zabrano go na pokład i badano.
Melinda wciąż jest uprowadzana, o czym chętnie opowiada.

WNIOSKI

Jest wiele innych spraw, w których ludzie rozmawiają z Obcymi. Jednak, są one identyczne. W większości Obcy nie są małomówni, ale gdy odpowiadają na pytania, zawsze odpowiadają wymijająco. Jeden z uprowadzonych, Travis Walton, pomimo zadawania multum pytań, nie uzyskał odpowiedzi na ani jedno z nich. Natomiast, gdy Betty Hill zapytała porywaczy, skąd pochodzą, odpowiedź brzmiała "Nie zrozumiesz."

Podczas niektórych uprowadzeń, Obcy ujawniają wiele informacji o sobie, o swoich odczuciach, intencjach, pragnieniach, obawach i o tym, w co wierzą. Zbierając wszystkie skrawki informacji do kupy, możemy dojść do tego, skąd pochodzą owi porywacze, oraz co robią na tej planecie. Głównym tego powodem jest bardzo duże zainteresowanie ludzką rasą. Nie ważne, czy pobierają próbki do badań genetycznych, przekazują wiedzę, ostrzegają o naturalnych katastrofach, czy studiują nasze emocje, Obcy są najwyraźniej zafascynowani rasą ludzką. A wniosek z tego prosty. Z jakiejkolwiek przyczyny, są nami ogromnie zainteresowani i do póki prawda nie wyjdzie na jaw, będą tu przez długi, długi czas.

Preston Dennet (z Kaloforni) jest głównym śledczym w Mutual UFO Network [coś w stylu 'Ogólna sieć UFO'] (MUFON). Ponad pięćdziesiąt jego artykułów zostało opublikowanych w magazynach traktujących o UFO, między innymi w The Ufo Epodemic [Epidemia UFO]. Artykuły o porwanych i o swoich odkryciach przedstawiał w telewizji, między innymi w National Geographic Explorer.



Preston Dennett
Tłumaczenie: AlienGrey

źródło: http://ufo.whipnet.o....conversations/

UFO - druga strona spodka




Tematyka UFO zdaje się ostatnimi laty być coraz to bardziej popularna, podczas gdy jedni dywagują nad tym czy jest to zbiorowa halucynacja, rzeczy powiązane z tym fenomenem mają realny wpływ na otaczającą nas rzeczywistość.

Przede wszystkim trzeba stwierdzić, że UFO jest sprawą pseudo-tajną, z jednej strony krążą masy plotek mówiących o zacieraniu śladów przez rząd, ale z drugiej dochodzimy nierzadko do śmieszności, dobrym przykładem jest niedawny fenomen NOL'i w kształcie cygar, z jednej strony mamy ludzi mówiących "to homeland security, tu macie dokumenty to potwierdzające!" którzy to zbywani są posądzeniami o bycie "teoretykami konspiracyjnymi", a z drugiej mamy Larrego Kinga, który to w dokładnie tej samej sprawie sugeruje że to kosmici i oczywiście to jest normalne. O jakim więc zatajeniu mówimy jeżeli homeland security jest oficjalnie teorią konspiracyjną, a kosmici są prawdziwi?

Fenomen niemniej jest masowy. Około 5% ludzi w USA uważa, że zostało uprowadzonych przez obcych co najmniej raz w swoim życiu. To jest jakieś 8 milionów ludzi! Nie mówiąc już o tym jakim koszmarem jest porwanie to trzeba spojrzeć na kulminacyjny punkt porwań tj. implantacja. Plany zaczipowania populacji są już w 100% oficjalne. Informacje o tym podawane były w mainstreamowych gazetach czy telewizjach z naszą TVP 1 na czele.

Jak w tym świetle wygląda fakt, że ok. 8 milionów ludzi może mieć już wszczepionego czipa? Jak w tym świetle wyglądają wszyscy wmawiający nam, że to koniecznie tylko i wyłącznie kosmici i jakieś niewyjaśnione siły? Papież mówi o braciach z kosmosu, mainstreamowe media huczą o UFO, Hollywood produkuje masy filmów o tej tematyce. Mimo, że jakaś ilość z tych obiektów ma zapewne paranormalną (czy kosmiczną to bym się wstrzymał) naturę to nie popadajmy w paranoję.

Teraz jednak trzeba sobie poteoretyzować ponieważ zakładając, że te 8 milionów ludzi już jest zaczipownych wciąż nie wiemy jak nasi ziemscy władcy mieliby na tym skorzystać.

Okultyzm - Termin ten powiązany jest właśnie z rządzącymi. Bohemian club, skull&bones, masoni itp. itd. wszystkie te organizacje zrzeszające najpotężniejszych ludzi tego świata są głęboko zaangażowane w okultyzm. Jeżeli o tym nie słyszałeś to jest to jak najbardziej mainstreamowy i przyznany fakt. O bohemian club kilka razy pisały gazety, których przedstawiciele byli zapraszani na takowe obrządki. Reportaż jednak zawsze wyglądał mniej więcej w stylu "modlitwa do molocha, rytualna ofiara etc. ale to wszystko jest całkowicie normalne, w końcu to bogaci ludzie, mają prawo być ekscentrykami".

Powiązania pomiędzy okultyzmem, a UFO zdają się być co najmniej interesujące. Warto zauważyć, że np. w Polsce głównymi miejscami tej paranormalnej aktywności są miejsca jak Łysa Góra czy Ślęża. Do tej pory krążą legendy o wiedźmach z łysej góry, Ślęża była bodaj jednym z pogańskich centrów kultu. Z drugiej strony mamy ludzi jak Bill Schnoebelen (były wysoki kapłan voodoo, drugi stopień w kościele Szatana, mason 99[?] stopnia) którzy to opowiadają o częstych maniestacjach NOL'i podczas rytuałów, mamy byłego spirytyste Rogera Monroe opowiadającego o wielkim oszustwie związanym z bytami pozaziemskimi, Aliester Crowley - najbardziej zdeprawowany człowiek w historii, autor świętych ksiąg Thelmy, sam siebie określał jako bestie, anty-chrysta (anty-chryst i Antychryst to nie to samo) który to twierdził i miał kontakt z bytami pozaziemskimi, mamy Helenę Blavatsky, założycielkę New Age, teozofistkę oraz lucyferiankę również utrzymującą iż miała kontakt z obcymi bytami i prawdopodobnie całą sforę innych ludzi o których nie słyszałem.

I tym oto powolnym krokiem doszliśmy do nieuniknionego tematu jakim jest channeling, który to jak do tej pory jest jedyną formą "kontaktu" z istotami podającymi się za kosmitów. 99% tych "przekazów" można śmiało wywalić do kosza bez zastanawiania się, jak ktoś ma jakieś wątpliwości to proszę sobie przypomnieć nie tak dawny cyrk z 14 października.

Aczkolwiek jest jeden, który wybitnie przykuwa uwagę. Plejadanie. Wizja świata przez nich rozpościerana wygląda mniej więcej tak.


Ludzkość to eksperyment, boski pierwiastek (z nowego przymierza) definiują jako DNA, które zawiera cząstki ich kodu genetycznego,

Jezus był kosmitą,

Bóg to ograniczony byt z Plejad,

reptilianie oraz orionici (szarzy) źli, plejadanie (nordycy) dobrzy,

wyznają 2012, 4 gęstość itp.

Sam fakt, że ktokolwiek uznaje te byty za godne zaufania uważam za najlepszy dowód na to, że ludzie to banda szaleńców. Niektórzy wyrobili sobie już nawet światopogląd mówiący, że kontrolują nas Ci źli i czekamy aż przyleci galaktyczna federacja światła. Problem w tym, że wszystkie z tych domniemanych ras były widziane podczas uprowadzeń i każda powinna zostać z Ziemi wykopana. Generalnie na sam channeling w życiu nie zwróciłbym uwagi gdyby nie to, że ma za sobą systemy religijne.

New Age: Wywodzący się z czystego lucyferianizmu, ruch który to rozpropagował ezoteryzm tj. OOBE, medytacje, chenneligi etc. Poza tym wielu byłych członków new age opowiada o ciemniejszej stronie tego kultu, podobnie jak masoneria jest to struktura piramidalna, pierwsze 3 stopnie w masonerii nie mają pojęcia o co chodzi, często nawet nie wiedzą, że istnieją poziomy ponad trzeci o poziomach wyższych niż trzydziesty trzeci już nie mówiąc.

Kościółki (czy jak to się tam nazywa) New Age są podobno pełne obrazów Jezusa. Warto, więc obalić tu pewien mit kosmitów z biblii. Argument ten jest ironiczny sam w sobie. Najpierw stwierdza się, że ludzie wierzą w gadające węże, a tak naprawdę to alegoria o kosmitach, potem cytuje się fantastyczne opisy z księgi Ezechiela.




Sam wąż jest oczywiście symboliczną postacią Lucyfera, co jednak symbolizuje? Jednym z najstarszych kultów na Ziemi jest kult węża, prędzej więc wąż symbolizuje tu Lucyfera pod postacią fałszywych bogów niż krwiopijne jaszczury. Sam symbol węża powiązany jest z sumeryjskim bogiem o imieniu Ningiszzida, był on(a) dosyć specyficzny ponieważ nie miał określonej płci. Bóg ten łączy się w koncepcją Lucyfera gdyż Lucyfer przedstawiany jest pod różnymi formami, zarówno żeńskimi jak i męskimi oraz bardzo często łączącymi atrybuty obydwu płci. Popatrzmy choćby na chyba najpopularniejsze przedstawienie.



Cały Baphomet jest symbolem kontrastów. Jako w niebie tak i na Ziemi, biały i czarny półksiężyc (akurat tutaj tego nie widać) oraz przede wszystkim połączenie męskich i żeńskich atrybutów tj. fallusa (w kółku) oraz piersi.

Ale to może tyle co do symbolu węża. Czas przejść do Ezechiela, którego księga bardzo często utożsamiana jest z UFO.



Cytat
1 Działo się to roku trzydziestego, dnia piątego czwartego miesiąca, gdy się znajdowałem wśród zesłańców nad rzeką Kebar. Otworzyły się niebiosa i doświadczyłem widzenia Bożego. 2 Piątego dnia miesiąca - rok to był piąty od uprowadzenia do niewoli króla Jojakina - 3 Pan skierował słowo do kapłana Ezechiela, syna Buziego, w ziemi Chaldejczyków nad rzeką Kebar; była tam nad nim ręka Pańska1.

Wizja rydwanu Bożego

4 Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący , a z jego środka [promieniowało coś] jakby połysk stopu złota ze srebrem, . 5 Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. 6 Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. 7 Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. 8 Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza owych czterech istot - 9 skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie - nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie. 10 Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła3, 11 i skrzydła ich były rozwinięte ku górze; dwa przylegały wzajemnie do siebie, a dwa okrywały ich tułowie. 12 Każda posuwała się prosto przed siebie; szły tam, dokąd duch je prowadził; idąc nie odwracały się.

13 W środku pomiędzy tymi istotami żyjącymi pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni, poruszające się między owymi istotami żyjącymi. Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. 14 Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice.
15 Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. 16 Wygląd tych kół odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. 17 Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. 18 Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu4 wokoło. 19 A gdy te istoty żyjące się posuwały, także koła posuwały się razem z nimi, gdy zaś istoty podnosiły się z ziemi, podnosiły się również koła. 20 Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia5 znajdował się w kołach. 21 Gdy się poruszały [te istoty], ruszały się i koła, a gdy przestawały, również i koła się zatrzymywały: gdy one podnosiły się z ziemi, koła podnosiły się również, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. 22 Nad głowami tych istot żyjących6 było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze. 23 Pod sklepieniem skrzydła ich były wzniesione, jedno obok drugiego; każde miało ich po dwa, którymi pokrywały swoje tułowie. 24 Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego7, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone. 25 Nad sklepieniem które było nad ich głowami, rozlegał się głos; gdy stały, skrzydła miały opuszczone.

26 Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka. 27 Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, . Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask. 28 Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dokoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej8. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego.

A teraz z użyciem poprawnej symboliki.

W wersie pierwszym Ezechiel widział wizje Boga po otwarciu się niebios. Dokładnie tak jak ujrzał Jan w Apokalipsie.

1 Potem ujrzałem: Oto drzwi otwarte w niebie, a głos, ów pierwszy, jaki usłyszałem, jak gdyby trąbymówiącej ze mną, powiedział: "Wstąp tutaj, a to ci ukażę, co potem musi się stać".

Widać, więc, że jest to stuprocentowa przenośnia, widzenie było duchowe. Niekoniecznie, więc Enterprise rozpostarł nad nim skrzydła.

W wersie czwartym Ezechiel widzi gwałtowny wiatr (lub trąbę powietrzną albo burzę) nadchodzącą z północy (ukrytą w sekrecie na użycie Boga), wielki obłok (zakrywający dużą przestrzeń) oraz ogień płonący z swoim własnym blasku (prawda i potęga Boga). Ze środka tego ognia (prawdy) wyszło coś co było podobne do czterech (symbol czterech stron świata, uniwersalizm) żyjących (duchowo) istot (ludzie). Każda z nich miała po cztery twarze (stan gotowości) oraz cztery skrzydła (armie). Nogi ich były proste/podobne do stóp cielca (nie drżące od miejsca [zadania] w jakim się znaleźli) lśniły jak brąz czysto wygładzony (chwała Boga). Skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie - nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie (byli zjednoczeni i nie odstąpili od prawdy)

W wersie dziesiątym ich twarze opisane są jako w części ludzkie (wszyscy ludzie podążający za Bogiem), w części lwie (pokrewieństwo Judy i Jezusa), w części wołu (wyruszanie i sianie ziarna prawdy-> tak jak wół zaprzęgnięty do pługu) oraz w części orle (powszechne i dumne w niesieniu prawy i glorii)

W wersach 13-21 Żyjącym istotom akompaniowały pojawienia, żarzącego się węgla, błyskawic, połyskujących kół, wszystkie cztery koła były pełne oczu. Symbol oczu mamy również w apokalipsie.



Cytat
I ujrzałem między tronem z czworgiem Zwierząt a kręgiem Starców stojącego Baranka jakby zabitego, a miał siedem rogów i siedmioro oczu.

Koła symbolizują przemierzanie Ziemi niosąc prawdę -> 1:20 Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia znajdował się w kołach.

W wersie 24 czarno na białym jest napisane, że skrzydła (rozprzestrzenianie) spowodowały szum (słowo Boże), szum podobny do szumu wielu wód (ludzie Boga) kiedy mówią prawdę i w jej obronie stają.

Krótko mówiąc, wszelkie wersy o UFO z biblii zarówno w księdze Ezechiela jak i prawdopodobnie kilku innych miejscach nie mają być brane dosłownie. Nie ma mowy o kosmitach w biblii.

Wracając jednak do autorów twierdzenia, że wyżej wymienione wersy traktują o istotach pozaziemskich trzeba zatrzymać się przy kolejnym twierdzeniu o tym iż Bóg pochodzi z plejad i jest ograniczony. Jak się okazuje twierdzenie to nie jest specyficzne dla New Age (jakkolwiek z pewnością dla bytów stojących za kultem).

Przy okazji jest to świetny i szybki sposób na pozbycie się natrętnych świadków Jehowy. Oto co pisze w swojej książce przywódca kościoła świadków Jehowy w latach 1913-1942.

Konstelacja siedmiu gwiazd formujących Plejady zdaje się być nadrzędnym centrum wokół którego krążą znane nam systemy planet.... Zostało nam to zasugerowane i to z dużym naciskiem iż jedna z gwiazd tej formacji jest miejscem zamieszkania Jehowy oraz miejscem gdzie znajdują się najwyższe niebiosa

Konstelacja ta jest mała w porównaniu do innych odkrytych przez naukowe instrumenty dla zastanawiających się oczu człowieka ale wielkość innych gwiazd i planet jest mała kiedy porówna się je do ważności Plejad bowiem Plejady są miejscem gdzie stoi wieczny tron Boga.

J. F. Rutherford, Reconciliation, 1928, p. 14.

A więc mamy kolejną grupę religijną szukającą zbawienia w Plejadach. Sam koncept skończonego Boga jest również powszechny w pękającym w szwach od heksagramów buddyzmie czy też w praktycznie wszystkich religiach świata antycznego. Pójdźmy więc krok dalej do przepowiedni o roku 2012. Źródłem całego zamieszania jest kalendarz wieszczący na 2012 koniec ery. Wiara w "ery" jest również powszechna w teozofii powiązanej zresztą z New Age osobą Heleny Blavatsky. Jak widać jest również promowana przez byty zwące się Plejadanami. Logiczne więc byłoby zapytać czy możliwe iż starożytni Majowie uzyskali informację o tym od tych samych istot co Aliester Crowley, Helena Blavatsky, cały ruch New Age etc. Mimo, że zbieżności wydają się być oczywiste nie jest to jednak tak łatwe do ustalenia. W każdym razie jeżeli by tak było to logicznie na to patrząc ci "plejadanie" byliby tą samą siłą, która stała za masowymi ofiarami z ludzi (naprawdę masowymi, podczas jednego rytuału umierało nie rzadko więcej ludzi niż na wojnie). Widać, więc że przepowiednia i całe twierdzenia o 2012 nie jest w żaden sposób uwiarygodnione jakimś autorytetem.

O istotach podających się za Plejadan można jednak usłyszeć również na drugiej półkuli. Wróćmy więc jeszcze raz do biblii i do Izraela. Z tego co czytałem to ci Plejadanie chcą nas naprawić ponieważ grzebali w naszym kodzie genetycznym. Jakkolwiek fantastycznie to brzmi mamy historię o tym właśnie w biblii.

Nephilim, Rephaim, Anakim i Emim. Oto cztery rasy, twory związków pomiędzy synami Boga (upadłe anioły) oraz ludzkimi kobietami. Tutaj można o tym poczytać więcej.

Powodem jaki doprowadził do stworzenia tych hybryd był prosty plan zniszczenia ludzkiego DNA tak aby nie mógł narodzić się Mesjasz. Dlatego też zaowocowało to później potopem aby nie doporowadzono do jeszcze większej degradacji ludzkości. Oczywiście potop ten niekoniecznie musiał mieć miejsce na całej Ziemi jak to radykaliści mówią ale równie dobrze tylko na bliskim wschodzie jako, że wszelkie wzmianki o wyżej wymienionych istotach pochodzą właśnie tych obszarów.




Poruszyłem wcześniej temat bohemian groove i wrócę jeszcze na chwilę do "truth movement" który to jakimś cudem nagle stał się głównym nośnikiem tego całego new age'owego ezoteryzmu. Warto więc sobie zadać pytanie jak to się dzieje, że John Todd, Fritz Springmeier czy Bill Cooper leżą w grobach zamordowani przez FBI, a Jordan Maxwell, Peter Joseph, David Icke czy Michael Tsarion radzą sobie świetnie? A różnica jest taka, że każdy z nich po opowiadaniu o wszystkich rzeczach, które można łatwo sprawdzić jak manipulacje mediów, szczepionki, nwo etc. dorzucają jakiś balast. A to 2012, a to Jaszczury z odległej galaktyki, a to stek kłamstw lub też 2012.

Nie do końca możemy ustalić co jest za tym boomem na UFO ale na 100% śmierdzi tu jakimś przekrętem. Kto wie? Może powiązanym z bluebeam, na pewno z "tajnymi" projektami jak strefa 51, zasłonka z napisem UFO działa bardzo dobrze, a tak naprawdę często można zerwać zieloną maskę Marsjanina i wylegitymować domniemanego kosmitę. W każdym razie wiedza to połowa zwycięstwa.



Opracowanie: gomp
Źródło interpretacji księgi Ezechiela.

TEORIA O PUSTEJ ZIEMI CZY TEŻ FAKTY .....?


W oparciu o fragmenty książki "The Phantom of The Poles" Wiliama Reed'a

Oto pytania, które stanowią sedno przypuszczeń, fundament o który opiera się teoria pustej Ziemi. W dalszej części pojawią się do części z nich odpowiedzi wraz z szerszą ich analizą. Zapraszam do lektury.
przekrój Ziemi 
1. Czy ktoś może udowodnić, że jakikolwiek podróżnik/odkrywca zdobył tak zwany biegun południowy czy północny?
2. Jeśli nie istnieje coś takiego jak obszar od 83st. do 90st. szerokości geograficznej (od 83 stopnia rozpoczyna się otwór) to jak podróżnicy albo samoloty przelatują nad biegunem?
3. Jeśli Ziemia nie jest pusta, to dlaczego północny wiatr arktyczny staje się cieplejszy kiedy popłyniemy poza równoleżnik 70st.
4. Po przekroczeniu 82st. szerokości geograficznej igła kompasu przestaje działać jak należy, zaczyna nerwowo wirować itp. dlaczego tak się dzieje?
5. Jeśli Ziemia nie jest pusta, to dlaczego ciepłe północne wiatry niosą więcej pyłków niż jakikolwiek inny wiatr na Ziemi?
6. Jeśli rzeki nie wpływają do wnętrza Ziemi i z niej nie wypływają, dlaczego góry lodowe składają się ze słodkiej wody?
7. Dlaczego znajdowano tropikalne nasiona, rośliny a nawet całe drzewa pływające wokół gór lodowych bądź też w nich uwięzione?
8. Jeśli wewnątrz Ziemi nie jest ciepło, dlaczego miliony tropikalnych ptaków i zwierząt kieruje się na północ podczas Zimy?
9. Jeśli Ziemia nie jest pusta, na biegunach nie ma otworów, to dlaczego kolorowe pyłki zabarwiają śnieg na biegunach - na obszarach tysięcy kilometrów kwadratowych?


W 1906 roku pojawiła się pierwsza książka, która oferowała naukowe dowody na to, że dawne geologiczne koncepcje dotyczące struktury Ziemi są błędne, a Ziemia sama w sobie nie jest ciałem litym; przeciwnie - jest naprawdę pusta z otworami na biegunach. Książka ta została oparta w całości na obszernej bibliografii reprezentującej raporty badaczy biegunów z całego świata. Musi być zatem brana poważnie.

Książka została opublikowana w Nowym Jorku, napisana przez Wiliama Reed'a. Jej tytuł to "The Phantom of The Poles" i wyjaśnia ona, że bieguny nigdy nie zostały odkryte ponieważ fizycznie nie istnieją tam gdzie obecnie myślimy że są. Reed wyjaśnia, że bieguny znajdują się dokładnie po środku wielkich otworów na biegunach. Mówiąc po środku ma na myśli "w powietrzu" między ich "ścianami". Oczywistym jest zatem, że nikt nie potrafi do nich dotrzeć i nie są to po prostu punkty na powierzchni planety.

Reed pisze:


"Ziemia jest albo pusta w środku, albo nie. Jaki mamy jednak dowód na to, że pusta nie jest? Jeśli Ziemia jest pusta i wewnątrz znajdują się wulkany, czy nie widzielibyśmy wielkich obłoków pyłu i dymu nad biegunami? Takich samych jak podczas erupcji każdego innego wulkanu. To jest coś o czym rozmawiało wielu badaczy arktycznych - niskie czarne chmury unoszące się z nad oceanu lub nad samymi krawędziami lodu. Nansen - arktyczny badacz powiedział kiedyś "Zabierz nas do domu: po co mamy tutaj zostawać? Nic tylko pył, pył, pył!"

"Skąd ten pył może pochodzić - to jedno z największych strapień w samym centrum arktycznego oceanu".

"Gdyby Ziemia była pusta, czy nie byłoby cieplej w zimie i zimniej latem, gdybyśmy odwiedzali otwory na biegunach? Badacze Arktyki mówią, że północny wiatr w zimie podnosi temperaturę, podczas gdy wiatr z południa obniża ją. Odwrotnie jest w lecie, kiedy to południowy wiatr podwyższa temperaturę a wiatr północny ją obniża. To jest coś, co mogłoby mieć miejsce gdyby wiatry północne pochodziły z wewnętrznego świata."

"Jest odpowiedź na te pytania, tą odpowiedzią jest teoria pustej Ziemi. Jeśli Ziemia jest lita żaden naukowiec nie potrafi podać sensownego powodu dlaczego robi się cieplej od 82 stopnia szerokości geograficznej. Tak szybko jak zaadoptujecie wierzenie, że żyjemy po zewnętrznej stronie wydrążonego świata, nasuwające się pytania będą łatwe do rozwiązania, umysł będzie usatysfakcjonowany."


Zwykle najłatwiejsze i najbanalniejsze rozwiązania są prawidłowe a takim jest teoria pustej Ziemi

W swojej książce William Reed zadał szereg pytań. Postawił sobie za cel odpowiedzi na nie i przekonanie do swoich racji. Oto one wraz z odpowiedziami.


1. Dlaczego Ziemia jest spłaszczona na biegunach?

odp. Jeśli Ziemia jest pusta w środku, nie mogłaby być kulista - to jest odpowiedź. Otwory do wnętrza wpływają na spłaszczenie sfery a ich średnica ma ostateczny wpływ na jej kształt.


2. Dlaczego nigdy nie zdobyto biegunów?

odp. Bo nie można ich zdobyć, w takim sensie o jakim myślimy obecnie.


3. Dlaczego słońce nie pojawia się tak długo w Zimie blisko "domniemanych" biegunów?

odp. ponieważ w czasie zimy, słońce pada na ziemię blisko biegunów pod dużym kątem. Ktokolwiek przejdzie poza obręcz stanowiącą wejście do wnętrza Ziemi znajdzie się w obszarze gdzie promienie słońca są "ucinane" przez obrzeża otworu. Noc trwa tak długo, aż słońce znów nie oświetli obszaru pod większym kątem. To wyjaśnia dlaczego noce są tak długie na dalekiej północy.


4. Meteory ciągle spadają blisko biegunów. Dlaczego?

odp. jeśli Ziemia byłaby lita nikt nie potrafiłby odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli jest pusta, rozwiązanie jest proste. Część wulkanów znajduje się niedaleko wejść ale już wewnątrz Ziemi. Ich erupcje powodują przedostawanie się do atmosfery gazów i kawałków tychże "meteorytów". Duże zapylone obszary są bardzo często widywane na oceanie arktycznym, co jest przyczyną tego pyłu? Wulkaniczne erupcje...


5. Co to jest zorza polarna? Dlaczego występuje TYLKO na obszarach podbiegunowych?

odp. jest to rozproszenie światła wewnętrznego słońca, którego promienie wydostają się przez otwarcia na biegunach a ich zmienne formy spowodowane są przebiegającymi chmurami odcinającymi promienie.


6. Gdzie tworzą się góry lodowe? I jak?

odp. tworzą się już wewnątrz Ziemi, gdzie jest cieplej, rzeki wypływają na powierzchnię przez biegunowe otwarcia. Kiedy osiągną koło arktyczne gdzie jest bardzo zimno, ich ujścia zamarzają tworząc góry lodowe. Ten proces trwa miesiącami, dopóki nie nadejdzie letnie ocieplenie i odwilż kiedy to wielkie fragmenty lodowych brył rozdzielają się i wpływają do oceanu. To jest też odpowiedź na to, dlaczego góry lodowe składają się w całości ze słodkiej wody (podczas gdy ocean jest słony).


7. Co powoduje fale pływowe w obszarze arktycznym?

odp. są wywoływane przez góry lodowe w miejscu w którym się tworzą i wpadają do oceanu. Taka jest odpowiedź, ponieważ nic innego nie może ich powodować nawet duży odłamany fragment góry lodowej wpadający do oceanu.


8. Co zabarwia śnieg w obszarze arktycznym?

odp. są to a. materia roślinna (pyłki, nasiona, fragmenty roślin) niesione w atmosferze i w końcu opadające na śnieg (śnieg barwiony jest na zielono, żółto i czerwono) oraz b. pył wulkaniczny, w przypadkach gdy obserwuje się zabarwiony na szaro i czarno śnieg.


9. Dlaczego lód a także góry lodowe w obszarach podbiegunowych często zawiera skały, piasek, kamienie, drewno itp?

odp. substancje te znalazły się w górach lodowych i zostały naniesione a. przez rzeki, b. pochodzą z erupcji wulkanów.



Na poparcie swoich teorii o Pustej Ziemi, Reed oferuje następujące zeznania:

Długa nieobecność promieni słonecznych podczas długich arktycznych nocy

Reed przytacza doświadczenia arktycznych eksploratorów, którzy w krótkim czasie przemieszczali się z regionu nasłonecznionego do regionu długich nocy, podobnie w drugą stronę. Na dalekiej północny Słońce jest nieobecne przez nienormalnie długie okresy czasu - coś takiego nie mogłoby zaistnieć, gdyby Ziemia była okrągła i pełna. Jego wyjaśnienie brzmi: eksploratorzy zeszli na obszar otwarcia u bieguna północnego, w wyniku czego promienie słoneczne w tym miejscu zostały odcięte. W drodze powrotnej gdy podróżnicy wydostawali się z obszaru zagłębienia światło słoneczne powracało.

Dziwne działanie kompasu na dalekiej północy

Zostało zauważone przez wszystkich badaczy i podróżników, którzy kiedykolwiek badali odległą północ. To dziwne działanie kompasu odpowiada sytuacji i pasuje do teorii pustej Ziemi. W swojej książce Reed zamieszcza rysunek przekroju poprzecznego wzdłuż biegunów. Kiedy statek wpływa do polarnego otwarcia, igła kompasu przyjmuje pionową pozycję zamiast poziomej jak ma to miejsce na powierzchni Ziemi. Dzieje się tak w momencie wpływania do otworu. Badacze biegunowi stwierdzili, że kiedy zbliżali się do bieguna igła kompasu stawała się niespokojna by w pewnym momencie przyjąć pionową pozycję.

Skały w górach lodowych, kolorowy śnieg, kwiatowy pyłek i kurz na dalekiej północy

W tym temacie Reed mówi: "Warunki te pokazują, że góry lodowe bogate w pyłek kwiatowy, fragmenty roślin, skały, drewno nie mogą formować się na dalekiej północy. Jak wykazują analizy, żaden kwiat nie rośnie w sąsiedztwie morza arktycznego, w takim razie wszelkie pyłki i fragmenty roślin muszą pochodzić z wnętrza Ziemi. Gdyby pyłki kwiatowe pochodziły z poza obszaru podbiegunowego, śnieg musiałby być barwiony dużo wcześniej, daleko od bieguna - co nie ma miejsca.

Pył i kurz, tak denerwujący w Morzu Arktycznym, pochodzi z erupcji wulkanicznych. Będąc lekkim niesiony jest daleko przez wiatr opadając na pokłady statków. Kiedy opada na śnieg zabarwia go na szaro i czarno. Analizy tego pyłu pokazują, że składa się z węgla i żelaza czyli pochodzi z aktywnego wulkanu. Gdzie zatem w pobliżu bieguna znajduje się wulkan? Różni badacze informują o naprawdę wielkich głazach jakie widywano w górach lodowych. Skąd one się tam wzięły? Czy pochodzą z wybuchów wulkanicznych a może pojawiły się w momencie formowania się gór lodowych we wnętrzu Ziemi? Jeśli Ziemia jest pełna, nie ma logicznego wytłumaczenia tego fenomenu. Badacze donoszą, że pył wulkaniczny jest tak gęsty, że formuje wielkie ciemne tumany opadające na pokłady statków. Nansen (badacz) napisał kiedyś, że był to jeden z powodów, dla których chciał porzucić wyprawę i wrócić do domu.

Otwarte wody daleko na północy

"Wielu głosi, że Morze Arktyczne jest zamrożonym zbiornikiem wodnym. Pomimo tego, że zawiera obszerne obszary lodu i dryfujących gór lodowych - w całości zamarznięte nie jest. Studiowanie podróży polarnych pokazuje, że w wielu przypadkach badacze zmuszeni byli zawrócić z uwagi na otwartą wodę która stanowiła przeszkodę. Czasem podróżnicy byli otaczani przez wodę i gubili drogę. Jest to dowód na to, że Morze Arktyczne jest otwartym zbiornikiem wodnym posiadającym zimniejsze i chłodniejsze obszary. Istnieje wiele przypadków doniesień o tumanach kurzu i dymu. Doniesień o mgłach podczas pór zimowych. Jeśli Ziemia byłaby pełna w środku, a ocean rozciągałby się do bieguna lub łączył z lądem otaczającym biegun, nie istniałoby żadne zjawisko powodujące produkcję mgły. Spowodowana jest ona cieplejszym powietrzem pochodzącym z wnętrza Ziemi.

Kane (badacz Arktyki) napisał: "Niektóre okoliczności o jakich donosi również McGary wskazują na istnienie na północy otwartego zbiornika wodnego i występujących tam częstych mgieł jakich byliśmy świadkami podczas okresu Zimy." Istnieje wiele stron raportów spisanych przez badaczy tego obszaru, które mówią o otwartym zbiorniku wodnym. Skoro tak, to czy możliwe jest, że żadna ekspedycja nie dotarła do bieguna?

Nansen, który dotarł na północ dalej niż jakikolwiek badacz tamtego okresu, pisze w swojej książce: "To było dziwne uczucie, żeglować w zupełnych ciemnościach po nieznanych wodach otwartego oceanu, gdzie nigdy wcześniej nie płynął żaden statek." Nansen pisał, że nie może nadziwić się łagodnym klimatem tego miejsca pomimo iż był to wrzesień. Płynąc dalej na Północ Nansen pisał, że widzi coraz mniej lodu, aż w końcu dotarł do zupełnie otwartych wód. Poczuł się wtedy trochę jak w domu, w Norwegii, podczas gdy naprawdę żeglował prosto w kierunku Bieguna Północnego. Nansen pisze: "Nie uwierzyłbym gdyby ktoś dwa tygodnie temu mówił mi o czystych otwartych wodach w tej okolicy. Czy to nie jest sen?"

Trzy tygodnie później Nansen wspomina, że woda była wciąż otwarta i nie zamarznięta. Pisze: "Jak okiem sięgnąć z bocianiego gniazda, nie ma końca otwartych wód." Pomiędzy 6 września a 21 nie znalazł żadnego lądu choć podróżował na północ ponad bardzo wysoką szerokość geograficzną. Reed wypowiada się: "Po tych wszystkich przypisach, czy ktoś jeszcze uważa, że wody na północy są tylko stałym zamarzniętym lądem? Jeśli przyznacie rację, że wody nie są zmrożone, to jak badacze osiągnęli biegun? Jeśli takiego miejsca po prostu tam nie ma?

Dlaczego blisko biegunów robi się cieplej

Jednym z głównych dowodów na to, że Ziemia jest pusta w środku jest fakt, że w okolicach Biegunów robi się cieplej. Skąd bierze się to ciepło jeśli nie z wnętrza Ziemi?

W dziennikach Kapitana Halla - "Last Trip" czytamy: "Znaleźliśmy cieplejszy kraj, znacznie cieplejszy niż tego oczekiwaliśmy, pozbawiony śniegu i lodu. Odkryliśmy, że w tym miejscu roi się od życia. Widzimy foki, gęsi, kaczki, bydło piżmowe, króliki, wilki, lisy, niedźwiedzie, kuropatwy, lemingi."

Nansen zwraca specjalną uwagę na ciepło klimatu i mówi: "Przez tą pogodę prawie czujemy się jak w domu, zima jest łagodna i ładna."

Zaobserwowano niezwykle silne wiatry wydobywające się z głębi Ziemi, które nie tylko podnoszą temperaturę w sąsiedztwie bieguna północnego ale również na dużym obszarze do 450 mil od niego. Nic nie może podnosić temperatury w ten sposób poza burzą pochodzącą z głębi Ziemi.

Greely (badacz) powiedział: "Z pewnością ta obecność ptaków i kwiatów była dla nas pozdrowieniem od natury" Greely spisał te słowa - które do dziś stanowią niespodziankę. Skąd bowiem miały brać się kwiaty i ptactwo tak daleko na północy?

Reed zwraca uwagę, że wiele zwierząt zamieszkujących daleką północ jak np. wół piżmowy, podążają w kierunku północy w zimie - w nadziei na znalezienie cieplejszego klimatu. Zauważa on: "skoro idąc na północ odkrywają cieplejszy klimat, instynkt wskazuje im aby nie podążali na południe, a skoro nie kierują się na południe to z pewnością podążają w kierunku wnętrza Ziemi."

Kolejnym zwierzęciem, które podąża na północ w zimie jest Alka. Nansen pisał, że na dalekiej północy widywał mnóstwo niedźwiedzi, alk i czarnych nurzyków.

Co zabarwia śnieg w obszarze Arktyki

"Dlaczego śnieg bywa zabarwiony w obszarach Arktyki? Śnieg czerwony, zielony i żółty poddano badaniom znajdując w nim materiał roślinny - pyłek kwiatowy. Skąd się wziął? Kwiat który wytworzył pyłek kwiatowy o tak dużej gęstości zdolny przenikać powietrze i zabarwiać śnieg który przecież pokrywa olbrzymi teren. Czy kwiat ten rośnie w pobliżu urojonego bieguna? Gdyby rósł gdzie indziej, kolorowy śnieg znajdowano by na szerszym obszarze a także poza regionami Arktyki. Ponieważ taka roślina kwiatowa nie jest znana, musimy szukać gdzie indziej. "Wnętrze Ziemi jest jedynym miejscem, które daje nam odpowiedź. Ponieważ kolory różnią się w różnych okresach pór roku, możemy sądzić, że kwiaty te dojrzewają w różnych okresach."

Kane (badacz) w swoim pierwszym dzienniku na stronie 44 pisze: "Minęliśmy Crimson Cliffs przed południem 5 sierpnia. Plamy czerwonego śniegu są wyraźnie widoczne w odległości około 10 mil od linii brzegowej. Mają głęboką czerwoną barwę."

Gdzie formują się góry lodowe

Od kiedy wiemy, że góry lodowe składają się ze słodkiej wody a nie z morskiej wody słonej, nie mogły uformować się w Morzu Arktycznym ale w jakimś innym zbiorniku wodnym. Jakkolwiek nie ma żadnego zbiornika wodnego w regionie podbiegunowym, który zasilany byłby przez świeżą słodką wodę. Wg. teorii Reed, góry lodowe formowane są rzekach pochodzących z głębi Ziemi, które płyną w kierunku powierzchni przez otwarcie polarne. Gdy wody te dopływają do zimniejszego zewnętrznego obszaru zamarzają i formują lodowe góry. Z przybyciem lata, te masywne bryły lodu rozpadają się produkując tajemnicze fale pływowe obserwowane daleko na północy.

Na poparcie swojej teorii o formowaniu się gór lodowych, Reed cytuje badacza i podróżnika Bernacchiego, który w swoich raportach z obserwacji Antarktydy pisze: "Było niespełna dwa cale poziomu opadów w okresie jedenastu i pół miesiąca i chociaż śnieżyło dość często to ilość opadów nigdy nie osiągnęła jakiejś oszałamiającej wielkości. Patrząc na te warunki gdzie można znaleźć odpowiednią ilość materiału do powstania góry lodowej składającej się ze słodkiej wody?

Góry lodowe znajdywane na obszarze Antarktydy są długie i podłużne. Nazywane są "językami lodowymi" co wskazuje na to, że pochodzą z wąskich rzek. Góry lodowe obszaru Antarktydy wskazują na to, że formowane są one w górzystym miejscu gdzie rzeki i strumienie opadają gwałtownie w dół nadając im taki podłużny kształt. Kiedy Bernacchi odbywał dalekie podróże na obszarze Antarktyki napisał: "Podczas ostatnich dwóch dni minęliśmy tysiące gór lodowych. Co najmniej 90 mogliśmy naliczyć za jednym razem - gdy przepływały obok naszego statku. Pomiędzy górami występowały bardzo małe różnice w ich wyglądzie. Wszystkie były bardzo duże i okolone przez pionowe klify. Przy powierzchni znajdowały się duże ilości słodkiej wody związane z przepływającymi blokami lodu.

Jak w miejscu, gdzie w ciągu roku mamy do czynienia z tak małą wartością opadów mogą formować się tak potężne lodowe bloki słodkiej wody? Gdzie są wody gdzie formują się tak duże ilości gór lodowych, o podłużnym kształcie, nieraz długich na wiele mil?

Opracowanie i tłumaczenie: Eurycide